Fiskusa najczęściej interesują odliczenia
Każdy z nas może pomylić się przy wypełnianiu zeznania podatkowego. Nawet ktoś, kto PIT-y wypełnia od kilku lat.
Urząd skarbowy ma prawo sprawdzić zeznania podatkowe składane przez podatników. Ma do tego kilka narzędzi, m.in. czynności sprawdzające, postępowanie i kontrolę podatkową. Weryfikacji podlega terminowość składanych dokumentów, ich poprawność czy zgodność z rzeczywistością.
Organ podatkowy może wezwać stronę lub inne osoby do złożenia wyjaśnień, zeznań lub dokonania określonej czynności osobiście, przez pełnomocnika lub na piśmie, jeżeli jest to niezbędne dla wyjaśnienia stanu faktycznego lub rozstrzygnięcia sprawy. Co ważne, w sprawach uzasadnionych ważnym interesem adresata lub gdy stan sprawy tego wymaga wezwanie takie może być dokonane telegraficznie lub telefonicznie albo przy użyciu innych środków łączności. Jednak wezwanie przekazane w sposób inny niż pisemnie powoduje skutki prawne tylko wtedy, gdy nie ma wątpliwości, że dotarło do adresata we właściwej treści i w odpowiednim terminie.
Aby konieczności takich wizyt uniknąć, warto zadbać o to, by nie popełnić w zeznaniu przynajmniej tych błędów, które zdarzają się nam nagminnie.
Mimo upływu lat nadal jeden z częściej popełnianych błędów dotyczy nieprawidłowo podawanego numeru identyfikacji podatkowej NIP. Ponieważ najczęściej dane do rocznego zeznania wpisujemy na podstawie otrzymywanych od pracodawców czy zleceniodawców informacji (np. PIT-11), a tam poza numerem NIP podatnika wpisywany jest NIP pracodawcy lub zleceniodawcy, podatnik, przenosząc do PIT odpowiednie dane, często popełnia błąd, gdyż wpisuje NIP nie swój, lecz pracodawcy lub zleceniodawcy. Często też mylimy NIP, wypełniając zeznania na komputerze (w programach służących do rozliczenia rocznego) i korzystając z autouzupełnienia. Program niestety nie zawsze dobrze podpowiada, starając się zapamiętać wcześniej wpisywane dane. O pomyłkę zatem nietrudno. Warto też przy okazji sprawdzić, czy na informacji otrzymanej od płatnika nasz NIP wpisany jest prawidłowo. Tu też czasem zdarzają się pomyłki. A jeśli już nam się zdarzy NIP pomylić i wysłać takie zeznanie do urzędu skarbowego, powinniśmy je jak najszybciej skorygować. W uzasadnieniu korekty piszemy oczywiście wyjaśnienie, z czego wynikał błąd i po co taka korekta jest składana.
Przed złożeniem zeznania trzeba też upewnić się, że wpisujemy w PIT właściwy urząd skarbowy. Jak pokazuje praktyka, tu niestety często zdarzają się pomyłki. Tymczasem ustalenie właściwego urzędu nie powinno przysporzyć nikomu problemów. Z przepisów ustaw podatkowych jasno wynika, że urzędem skarbowym jest urząd skarbowy właściwy według miejsca zamieszkania podatnika w ostatnim dniu roku podatkowego, a gdy zamieszkanie na terytorium Polski ustało, właściwy jest urząd według ostatniego miejsca zamieszkania na jej terytorium. Trzeba też pamiętać, że zeznanie składa się w miejscu zamieszkania, a nie zameldowania, chyba że oba adresy są takie same. To istotny element, który nieprzypilnowany może przysporzyć sporo kłopotów. Jeśli zatem ktoś ma adres zamieszkania w Warszawie, a zameldowany jest we Wschowie, to zeznanie powinien złożyć w Warszawie. Musi też, jeżeli wcześniej nie zrobił tego jeszcze, zaktualizować adres zamieszkania w zgłoszeniu NIP-3.
W tym roku trzeba też szczególną uwagę zwrócić na sposób rozliczenia ulgi prorodzinnej. Dotyczy to zwłaszcza osób, których dziecko urodziło się w 2009 roku albo też ukończyło szkołę lub stało się pełnoletnie i nie kontynuuje nauki. Od 2009 roku ulga w takich przypadkach nie przysługuje już za cały rok, tylko za tyle miesięcy, ile trwało prawo do ulgi. Jeśli zatem dziecko urodziło się 1 lipca, mamy prawo tylko do połowy ulgi prorodzinnej (za sześć miesięcy). Podobnie gdy nasze dziecko kończy naukę, np. z końcem września. Zamiast całej ulgi mamy prawo tylko do ulgi za dziewięć miesięcy.
Nadal sztandarowym błędem jest brak podpisu pod zeznaniem. A to, niestety, element niezbędny. Szczególnie ważny w przypadku małżonków. Bez ich podpisu pod zeznaniem nie ma bowiem wniosku o wspólne rozliczenie. W skrajnych przypadkach nieuzupełnienie takich podpisów przed 30 kwietnia może się skończyć nawet utratą prawa do wspólnego opodatkowania się.
Jeżeli wpłacone (lub pobrane przez płatnika w trakcie roku) zaliczki okażą się mniejsze od wyliczonego przez nas w zeznaniu podatku, brakująca kwotę trzeba będzie dopłacić. Podatnik ma kilka możliwości wpłaty takiego brakującego podatku. Po pierwsze, może wpłacić pieniądze w kasie urzędu. To bezpieczne rozwiązanie. Wymaga jednak sporo fatygi.
Po drugie, można dokonać wpłaty przelewem bezpośrednio na konto. Jednak w tym przypadku ważne są dwie rzeczy. Pierwsza to wpłata. Musi nastąpić na właściwe dla danego podatku konto, czyli dla rozliczenia rocznego to, które przewidziane jest dla wpłat PIT. Numer tego konta urzędy skarbowe podają na swoich stronach internetowych. Druga to termin. Przelew bankowy musi obciążyć konto podatnika najpóźniej 30 kwietnia. Nie może być tak, że podatnik dokona polecenia przelewu 30 kwietnia tuż przed północą z rachunku internetowego. W takiej sytuacji bank obciąży rachunek dopiero 2 maja i właśnie ta data będzie datą dokonania zapłaty podatku. W konsekwencji u podatnika powstanie zaległość podatkowa, od której za dwa dni zwłoki będzie trzeba zapłacić należne odsetki. Obecnie wynoszą one 10 proc. w skali roku.
Ostatnia możliwość to oczywiście nadanie pieniędzy na poczcie. Tu decyduje data ich nadania.
W myśl Ordynacji podatkowej za termin dokonania zapłaty podatku uważa się - przy zapłacie gotówką - dzień wpłacenia kwoty podatku w kasie organu podatkowego lub na rachunek tego organu w banku, w placówce pocztowej, w spółdzielczej kasie oszczędnościowo-kredytowej albo dzień pobrania podatku przez płatnika lub inkasenta, zaś w obrocie bezgotówkowym - dzień obciążenia rachunku bankowego podatnika lub rachunku podatnika w spółdzielczej kasie oszczędnościowo-kredytowej na podstawie polecenia przelewu.
Chociaż w tym roku jest na to już za późno, to spodziewając się dopłaty PIT, warto rozważyć wczesne złożenie zeznania. Po pierwsze, dlatego że nie musimy wpłacać takiej dopłaty w tym samym momencie, w którym składamy zeznanie PIT. Wpłaty trzeba dokonać do końca kwietnia. To dla dopłat podatku termin nieprzekraczalny. Po drugie, w ten sposób możemy rozłożyć sobie zapłatę podatku na raty. Wyliczywszy kwotę do zapłaty już w styczniu, możemy sobie wpłacać wymaganą kwotę w czterech miesięcznych ratach (na uzyskanie takiego rozłożenia na raty ze strony fiskusa nie ma co liczyć, mimo że teoretycznie wniosek taki złożyć można). To z pewnością bardziej przyjazne dla naszego budżetu rozwiązanie niż jednorazowa wpłata.
Krystyna Górczak
dgp@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu