Policja w kryzysie
W wielu państwach policja przeżywa poważny kryzys wizerunkowy, który związany jest nie tylko z brutalnymi interwencjami, ale też z malejącą skutecznością w walce z przestępcami. Zasadnicze pytanie dotyczy czynników, które mogą poprawić wyniki funkcjonariuszy. A w jaki sposób ekonomiści analizują te czynniki oraz jakie wnioski płyną z ich badań?
Najczęściej wskazywanym czynnikiem mogącym ograniczyć przestępczość jest liczba policjantów. Badania w tym temacie prowadzono od lat 70. XX w., ale były obarczone poważną wadą: brakiem możliwości uchwycenia problemu równoczesności. Na czym on polega? W odpowiedzi na zwiększającą się przestępczość najprawdopodobniej na ulice zostanie wysłanych więcej funkcjonariuszy, a więc zależność między ich liczbą a przestępczością będzie dodatnia – im więcej mundurowych, tym więcej przypadków łamania prawa. I to pomimo faktu, iż w końcu liczniejsze patrole opanują sytuację. Ze względu na problem równoczesności badania wskazywały, że zwiększenie liczby mundurowych albo nie ma żadnego wpływu na przestępczość, albo wręcz prowadzi do jej zwiększenia.
Pierwsze badanie, w którym wyeliminowano problem równoczesności, przeprowadził Steven Levitt (Uniwersytet Chicagowski). Pokazał, że zwiększenie liczby policjantów prowadzi do istotnego zmniejszenia liczby przestępstw przeciwko życiu, ale już nie przeciw mieniu. Aby poradzić sobie z problemem równoczesności, Levitt poszukał niezależnych od wahań poziomu przestępczości zmian w liczbie zatrudnionych policjantów. Okazało się, że głównym czynnikiem tłumaczącym zmianę liczby zatrudnionych funkcjonariuszy są kampanie wyborcze (każdy polityk chce wylansować się na bezpieczeństwie), a nie nasilająca się przestępczość, co samo w sobie powinno nam dać do myślenia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.