Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Czas koronademokracji

16 marca 2020
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

P o licja masowo aresztująca zakażonych? Zakaz zgromadzeń publicznych wprowadzony na długie lata? Więzienia dla krytyków działań rządu w walce z epidemią? To scenariusze z filmów katastroficznych. Nas to na pewno nie będzie dotyczyć. No chyba, że…

W przerwach między częstym myciem rąk (tak – to działa) warto dmuchać na zimne i równie zimno przyglądać się dokonującej się właśnie zmianie. Zamknięte (częściowo) galerie handlowe oraz przejścia graniczne dla ruchu lotniczego, kolejowego i autobusowego to jedna z ostatnich decyzji, jakie podjął rząd, by ograniczyć rozprzestrzenianie się koronawirusa. Ministerstwo Zdrowia poinformowało, że wprowadza stan zagrożenia epidemicznego. Oznacza to „czasowe ograniczenie określonego sposobu przemieszczania się, czasowe ograniczenie lub zakaz obrotu i używania określonych przedmiotów lub produktów spożywczych” czy „nakaz udostępnienia nieruchomości, lokali, terenów i dostarczenia środków transportu do działań przeciwepidemicznych przewidzianych planami przeciwepidemicznymi”. Sejm przyjął ustawę o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych. Rząd może wprowadzić m.in. obowiązek poddania się badaniom lekarskim czy nakaz ewakuacji.

Dziś ma być ogłoszona kolejna specustawa – dotycząca przeciwdziałania skutkom gospodarczym. Oczywiście wszystkie te działania są robione z myślą o bezpieczeństwie obywateli. Rozumiem takie podejście, ale się nie cieszę. Bo z tyłu głowy mam to, że każda władza ma tendencję do tego, by poszerzać swój zakres, a potem bardzo niechętnie zagarnięte obywatelom wolności oddaje. Przykładem choćby tzw. Patriot Act, który został wprowadzony za Atlantykiem po atakach terrorystycznych z 11 września. Daje on prawo amerykańskim służbom do inwigilacji znacznie szerszej niż wcześniej. Na początku wprowadzono je tylko czasowo. Ale potem przedłużano. Kilkukrotnie. I część regulacji obowiązuje do dziś. I nie da się tego wyjaśnić tym, że to tylko działanie nielubianego przez liberałów Donalda Trumpa. Dokładnie to samo robił Barack Obama, który przez wielu (niesłusznie) uznawany jest za ikonę liberalnego podejścia do wolności obywatelskich.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.