Komunikacja na chińską modłę
E p idemia wirusa SARS-CoV-2 pokazała nam kilka rzeczy o Chinach. Przede wszystkim zdolność do olbrzymiej mobilizacji zasobów w obliczu zagrożenia i jeśli trzeba, podejmowania drakońskich środków, jak zamykanie całych miast. Z drugiej strony zobaczyliśmy też słabości tego systemu i ukrywanie niewygodnych informacji, jak pokazała sprawa zmarłego z powodu wirusa Li Wenlianga – lekarza, który jako jeden z pierwszych ostrzegał przed wirusem, za co spotkały go nieprzyjemności ze strony władz.
Niestety zobaczyliśmy też, że Pekin nie tylko chce kontrolować, jak piszą o Państwie Środka lokalne media. Coraz częściej stara się również wpłynąć na to, jak o Chinach piszą media za Wielkim Murem.
Dla przykładu: 27 stycznia duński dziennik „Jyllands-Posten” zamieścił na swoich łamach satyryczny rysunek chińskiej flagi. Czerwone tło zostało, a gwiazdki autor zastąpił wizerunkami koronawirusa. Ambasada Państwa Środka w Kopenhadze natychmiast zaczęła domagać się przeprosin. Placówka wydała oświadczenie, zgodnie z którym grafika „stanowi zniewagę dla Chin i obraża uczucia ich mieszkańców”.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.