Uwaga, gender
C hoć współczynnik aktywności zawodowej kobiet znacząco wzrósł w ostatnim stuleciu, to dynamika tego procesu zmalała w XXI w. Trudno wyrokować, czy to dobrze, czy źle, lecz warto zastanowić się nad tym, dlaczego kobiety w ogóle pracują mniej. Warto wziąć tu pod uwagę płeć kulturową (ang. gender), czyli utrwalone w społeczeństwie normy zachowań. Jak pokazują badania, źródeł tych wzorców należy szukać w naszej bardzo dawnej historii.
Wbrew intuicji, że bezlitosna natura sprzyjała męskiej dominacji, społeczności dawnych myśliwych – zbieraczy charakteryzowały się większą równością płci niż późniejsi rolnicy. Skąd to wiemy? Po pierwsze, w wielu współczesnych takich plemionach właśnie praca kobiet zapewnia grupie więcej kalorii niż uprawiane przez mężczyzn polowanie: zawsze można liczyć na zebrane rośliny i owoce, za to łowy często się nie udają. Po drugie, takie społeczności charakteryzują się matrylinearnym systemem pokrewieństwa (w uproszczeniu: dziedziczenie po matce), co wzmacnia ekonomiczną rolę kobiet. Po trzecie, koczowniczy tryb życia w naturalny sposób ogranicza liczbę dzieci, którymi zajmuje się jedna kobieta, co również sprzyja większemu ich udziałowi w ekonomicznym życiu plemienia.
Korzeni patriarchatu należy więc szukać w czasach rewolucji neolitycznej (10 tys. – 4 tys. lat p.n.e.), gdy ludzkość po raz pierwszy zajęła się uprawą roli. Zespół Caspera Hansena (Uniwersytet Kopenhaski) wykazał, że im w danym kraju więcej czasu minęło od rewolucji rolnej, tym dziś współczynnik aktywności zawodowej kobiet jest mniejszy – tysiąc lat przekłada na 3,9 pkt proc. Biorąc pod uwagę, że upowszechnienie rolnictwa na różnych kontynentach może być od siebie oddalone nawet o 6 tys. lat, wynik ten może mieć ogromny wpływ na obecną aktywność zawodową kobiet.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.