Płace w górę. Produktywność też
P rzypomnijmy sobie ostatnie polskie debaty na temat podwyżki płacy minimalnej (lata 2016 i 2019). Spór przebiegał za każdym razem według tego samego scenariusza. Zdeklarowani przeciwnicy załamywali ręce, twierdząc, że to rozwiązanie populistyczne, które przyniesie załamanie gospodarcze, wzrost bezrobocia, spadek konkurencyjności oraz rozrost szarej strefy. Zwolennicy ograniczali się do mówienia, że większość z tych negatywnych konsekwencji po prostu nie wystąpi, więc nie ma się czego obawiać. Historia ostatnich czterech lat pokazuje, że rację mieli ci drudzy. Polska gospodarka od wzrostu płacy minimalnej nie zawaliła się, nasze produkty nie zostały wypchnięte z rynku, a bezrobocie pozostało na rekordowo niskim poziomie.
Wydaje mi się, że zwolennicy podwyżki pensji minimalnej są zbyt zachowawczy, bo literatura ekonomiczna wprost dowodzi, że jej wzrost jest skutecznym sposobem zwiększenia produktywności gospodarki. Zjawisko to pokazali na przykładzie Wielkiej Brytanii Marian Rizov (University of Lincoln), Thomas Lange (Australian Catholic University) oraz Richard Croucher (Middlesex University).
Ostatnio pomysł podniesienia płacy minimalnej robi furorę w Japonii. Jego głównym apostołem jest były analityk banku Goldman Sachs David Atkinson, który przekonuje wręcz, że podwyżka płacy minimalnej przez wszystkie kraje bogate jednocześnie to jedyny sposób na wyjście Zachodu z pułapki stagnacji. Problem z produktywnością jest szczególnie wielkim zmartwieniem takich krajów, jak Japonia, gdzie problem starzejącego się społeczeństwa jest dużo bardziej dotkliwy niż w USA czy Wielkiej Brytanii. Stąd tak duże zainteresowanie japońskich kręgów rządowych i ekonomicznych tezą Atkinsona.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.