Mamy chory proces legislacyjny
N a marginesie pr ó by przepychania kolanem reformy postępowania dyscyplinarnego sędzi ó w po raz kolejny zostały poturbowane standardy procesu legislacyjnego, mimo że w tym samym Krajowym Planie Odbudowy zobowiązano się do ich naprawienia.
Polski proces legislacyjny jest najgorszym typem pacjenta. Wszyscy wiedzą, że jest chory, ale on sam coraz mniej bierze to sobie do serca. Wie, że musi lepiej się odżywiać, porzucić nałogi i więcej odpoczywać. W reakcji na taką poradę zjada jeszcze więcej śmieciowego żarcia, pali coraz mocniejsze papierosy i jeszcze mniej śpi, oddając się całonocnym hulankom. Jednocześnie co rusz zapewnia lekarza i wszystkich dookoła, że od jutra to już na pewno będzie dbać o zdrowie.
Historia choroby
Z przejrzystością procesu legislacyjnego nigdy nie było w Polsce dobrze. Szybkie procedowanie, brak konsultacji publicznych, nieuwzględnianie opinii ekspertów i lekceważenie opozycji to wrodzone schorzenia polskiej demokracji. „Lub czasopisma” i „ustawa hazardowa” to hasła zrozumiałe dla każdej osoby śledzącej politykę, które stały się synonimami grzechów (nie zawsze największych) procesu tworzenia prawa.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.