Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Nowy rząd i stare grzechy ekipy Donalda Tuska

12 grudnia 2023
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

D la wielu zwolenników nadchodzącego rządu Donalda Tuska wielką wartością jest samo odsunięcie Zjednoczonej Prawicy – wyrzucenie ministrów czy wymiecenie z państwowych spółek nominatów odchodzącej władzy. Mnie najbardziej interesuje gospodarka, z którą jest związanych chyba najwięcej znaków zapytania i wątpliwości. Z dwóch powodów – funkcjonowania tego obszaru w przeszłości, kiedy u władzy była koalicja PO-PSL – i pierwszych działań nowej parlamentarnej większości z ostatnich tygodni. Szczególnie końcowy etap rządów PO-PSL stał pod znakiem decyzji uderzających w perspektywy wzrostu gospodarczego, ograniczających konkurencję na rynku, niekompetencji organizacyjnej i deptania praw mniejszości w państwowych spółkach.

Teraz dowody. Jednym z efektów ubocznych przeprowadzenia reformy emerytalnej na przełomie XX i XXI w. był rozwój krajowego rynku kapitałowego. Te korzystne efekty ustały, kiedy koalicja PO-PSL rozmontowała system OFE. Do działania skłonił polityków zły stan publicznej kasy, bo resortowi finansów wymknął się spod kontroli deficyt (7,3–7,5 proc. PKB w latach 2009–2010). W tym samym czasie, kiedy w Brukseli ktoś pewnie słusznie doszedł do wniosku, że Unia rozwija się wolniej niż USA, bo zbyt często firmy finansują się w bankach niż na rynku kapitałowym, czego efektem była koncepcja Unii Rynków Kapitałowych, myśmy swój zredukowali. A na obecnym etapie rozwoju gospodarczego prężny rynek kapitałowy byłby bardzo pomocny. Jedne z pierwszych pogłosek dobiegających od nowej większości mówią o zlikwidowaniu automatycznego zapisu w programie PPK, który wypełnia lukę po OFE. Z punktu widzenia rozwoju rynku kapitałowego to kolejny zły pomysł.

Jednym z ostatnich działań, przed oddaniem władzy w 2015 r., było rozstrzygnięcie przetargu na tzw. operatora wyznaczonego w usługach pocztowych, obsługującego m.in. przesyłki sądowe. Wygrała Poczta Polska, oferując dumpingową, zaniżoną mniej więcej o 50 proc. cenę, wygrywając walkę z prywatnym InPostem. Wcześniej, w trakcie toczonej miesiącami walki, w której w gruncie rzeczy chodziło o utrzymanie monopolu państwowej spółki, jedną z głównych postaci był minister Andrzej Halicki. InPost udało się z rynku pocztowego wygonić, a ceny dyktowane przez Pocztę skoczyły. Jeśli już jesteśmy gospodarczymi patriotami, to Poczta powinna była grać z InPostem przeciw silnej, zagranicznej konkurencji.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.