Z faktami się nie dyskutuje. Czyżby?
Zwolennicy radykalnych polityk klimatycznych bardzo lubią powtarzać, że ich racje to nie opinie, tylko niepodważalne fakty. Mające swoje źródło w naukowych badaniach, które składają się na opowieść o katastrofie klimatycznej. Zawinionej, rzecz jasna, przez człowieka. Pozwólcie, że na przykładzie dwóch prac naukowych pokażę, jak bardzo podważalne bywają te rzekomo niepodważalne fakty.
W 2024 r. w prestiżowym magazynie naukowym „Nature” ukazał się tekst Caluma Cunninghama, Granta Williamsona i Davida Bowmana. Autorzy dowodzili, że w ciągu minionych 20 lat liczba ekstremalnych pożarów na całym świecie zwiększyła się ponaddwukrotnie. Wniosek oparty był na oszacowaniu siły promieniowania cieplnego ognia na podstawie obserwacji satelitarnych. Jest to uznany sposób badania intensywności pożarów i po angielsku nazywa się „fire radiative power” (FRP). Ustalenia były spójne z ogólną alarmistyczną narracją dotyczącą nadciągającej katastrofy klimatycznej. Wiadomo: jest coraz goręcej, więc planeta płonie, częściej i mocnej. Nic dziwnego, że badanie zrobiło szybko rundę najpierw w czasopismach fachowych, a potem w mediach opiniotwórczych, jak „The New York Times” czy „Scientific American”.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.