Dostosowanie fiskalne. Czy naprawdę jest się czego bać?
Deficyt budżetowy i dług publiczny coraz częściej stają się przedmiotem politycznych sporów. Czy jednak ograniczanie nierównowagi fiskalnej rzeczywiście musi oznaczać recesję, społeczne niezadowolenie i utratę władzy? Doświadczenia Szwecji i Włoch pokazują, że niekoniecznie.
Mało co rozpala dyskusję publiczną tak jak finanse państwa: wysokość podatków (zawsze znajdą się przekonani, że są za wysokie), wydatki publiczne (prawie każdy jest gotowy wskazać obszar, w którym środki są marnowane, a jednocześnie inny, który jest niedofinansowany) czy poziom deficytu i długu publicznego (te są raczej postrzegane jako zagrożenie dla stabilności gospodarczej). Wśród polityków panuje przekonanie, że ceną za leczenie stanu finansów publicznych jest utrata władzy, bo wyborcy nie zaakceptują zmniejszania wydatków czy zwiększania podatków. I tu pojawia się paradoks – z badań wynika (sondaż SW Research dla DGP z połowy sierpnia), że aż 40 proc. Polaków ograniczyłoby wydatki na działanie administracji, jeżeli sytuacja budżetowa zmuszałaby do tego rząd, a ponad 25 proc. cięć szukałoby w świadczeniach.
Subskrybuj w promocyjnej cenie
9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Subskrybuj w promocyjnej cenie
9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.