Trump czuje miętę do dyktatorskiej osi zła
Mizdrzenie się Donalda Trumpa do dyktatorów już dobrze znamy. Amerykańskiemu prezydentowi zwyczajnie imponują ludzie, którzy mają nad swoimi krajami więcej władzy niż on sam nad Stanami Zjednoczonymi. Stąd mięta do Władimira Putina, Xi Jinpinga, Viktora Orbána czy Kim Jong-una przy wyraźnej pogardzie okazywanej większości przywódców demokratycznych państw Zachodu.
Na szczęście ta mięta nie w pełni i nie zawsze przekłada się na politykę USA. Odpowiedź na pytanie, czy wynika to z siły amerykańskich instytucji, zdrowego rozsądku zaplecza Trumpa (działało to zwłaszcza podczas jego pierwszej kadencji), czy też sam prezydent jakimś cudem oddziela osobisty stosunek do dyktatorów od interesów państwa, to temat na osobny felieton. Zwłaszcza że tym razem prezydent postanowił okazać słabość wobec kolejnego tyrana w najgorszym możliwym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.