Po co Łukaszenka pojechał do Korei Północnej
Pierwsza wizyta białoruskiego przywódcy w Pjongjangu zwiastuje zacieśnienie współpracy dwóch bliskich sojuszników Rosji. Łukaszenka chce przypomnieć, że stoi po stronie Moskwy, mimo poprawy relacji z USA po powrocie Trumpa do Białego Domu.
Po jednej stronie barykady
Alaksandr Łukaszenka rozpoczął w środę pierwszą wizytę w Korei Północnej. Wyjazd ma zacieśnić więzi między dwoma sojusznikami Rosji – jedynymi oprócz Iranu, którzy wojskowo wsparli agresję na Ukrainę. Pjongjang i Mińsk mają podpisać traktat o przyjaźni i 10 porozumień sektorowych. – Oba państwa postrzegają siebie jako bezpieczne politycznie, ideologicznie i – kolokwialnie mówiąc – stojące po jednej stronie barykady – mówi DGP Oskar Pietrewicz z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.
Białoruska delegacja zaczęła wizytę od mauzoleum, w którym spoczywają poprzedni przywódcy Korei Płn. z dynastii Kimów. Pod stołecznym Pomnikiem Wyzwolenia, jak podała białoruska administracja, Łukaszenka „na prośbę prezydenta Rosji złożył kwiaty na znak wdzięczności za pomoc w specjalnej operacji wojskowej”, jak Rosjanie nazywają wojnę z Ukrainą.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.