Kobieta nie musi mieć dzieci, by za nie płacić
Minister Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz zasugerowała ostatnio, że kobiety bez dzieci mogłyby przechodzić na emeryturę w tym samym wieku co mężczyźni, czyli później niż obecnie. Regularnie wraca też pomysł tzw. bykowego. Macierzyństwo coraz częściej staje się argumentem do majstrowania przy systemie emerytalnym. Tymczasem od blisko 30 lat wiadomo, że samo bycie kobietą w wieku rozrodczym wiąże się z kosztami na rynku pracy – jeszcze zanim ktokolwiek zdecyduje się na dziecko i zanim państwo zacznie różnicować wiek emerytalny.
Najciekawszych – i jednocześnie najbardziej niewygodnych dla obu propozycji – argumentów dostarcza badanie opublikowane w lutym 2026 r. przez badaczy Ninga Zhu, Aleksandrę Gaweł i Timo Toikko. Na podstawie danych panelowych z 27 państw Unii Europejskiej z lat 2006–2022 autorzy pokazują, że ekonomiczna „kara” za macierzyństwo nie dotyczy wyłącznie matek. Pracodawcy już na starcie postrzegają każdą bezdzietną kobietę w wieku rozrodczym jako potencjalną matkę, dlatego ograniczają jej szanse na zatrudnienie, awans czy podwyżkę.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.