Lewica bierze rynek pracy. Pracodawcy mają powody do obaw
Lewica dostała dziś realną władzę nad instytucjami rynku pracy: resortem, ZUS i Państwową Inspekcją Pracy. To nie musi oznaczać wojny z pracodawcami, ale ryzyko jest oczywiste: przed wyborami obrona pracownika łatwo może zmienić się w ideologiczną krucjatę przeciw firmom i test dla całej koalicji.
„Uczciwi nie mają się czego obawiać” – mniej więcej takie uspokajające zdanie padło z ust ministry rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszki Dziemianowicz-Bąk. Jej oświadczenia nabierają teraz nowego, realnego znaczenia po tym, jak Lewica skupiła w swoich rękach najważniejsze instytucje wpływające na stosunki na rynku pracy: resort rodziny, ZUS i kierownictwo Państwowej Inspekcji Pracy.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.