17 tys. proc. w dekadę. Dlaczego to powinno niepokoić?
Kryptowaluty powinny być zupełnym marginesem naszego zainteresowania. Tymczasem urastają do jednej z najważniejszych spraw życia publicznego.
Najpierw rząd niespecjalnie spieszył się z propozycją regulacji rynku kryptoaktywów, dopełniającej unijne rozporządzenie. Gdy ustawa została już uchwalona, prezydent ją zawetował. Drugie podejście do ustawy było dużo szybsze – łatwiej, gdy wystarczy zastosować metodę „kopiuj-wklej”. Ale ze strony Karola Nawrockiego trudno było oczekiwać innej reakcji niż za pierwszym razem. W piątek czeka nas więc druga próba obalenia weta. Z rezultatem również nie tak trudnym do przewidzenia.
Temat kryptowalut jest nośny medialnie. Nie brak – na całym świecie, również w Polsce – całych serwisów, które pasjonują się wyłącznie „krypto”. Nie jest o to tak trudno, bo nie brakuje również podmiotów, którym zależy na stałym dopływie osób skłonnych do szybkiego pomnażania swoich oszczędności. Zachęcić do inwestycji nie jest trudno. Kupno raptem jednego bitcoina 10 lat temu za kwotę bliską 500 dolarów daje stopę zwrotu rzędu 17 tys. proc. Pokażcie inne aktywo, które dałoby taki wynik. A to wszystko w otoczce supernowoczesności, znalezienia się poza kontrolą państwa, związanej z tym anonimowości i tajemniczości.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.