ETS miał ratować klimat. Dziś musi ratować gospodarkę
Rząd Donalda Tuska ma powody do zadowolenia. Polska może skorzystać na zapowiedziach Komisji Europejskiej dotyczących korekty ETS i większej elastyczności wobec państw członkowskich. Problem w tym, że czym innym jest obniżenie rachunków za energię, a czym innym stabilność całego systemu w nowych realiach polityczno-gospodarczych.
Jak działa EU ETS i dlaczego wymaga reformy
Kiedy ponad 20 lat temu powstawał system EU ETS, jego założenia były takie, że darmowych uprawnień do emisji będzie z biegiem czasu coraz mniej. To miało podnieść ceny uprawnień, co z kolei miało skłaniać sektor energetyczny do szybszej transformacji. Bardziej korzystne miały się stać inwestycje w innowacje niż zakup coraz droższych uprawnień do emisji. Z czasem do systemu zostały też dopuszczone podmioty niebędące emitentami i w ten sposób powstał rynek wtórny handlu uprawnieniami do emisji. Przy okazji okazało się, że system wprawdzie działa, ale nie jest odporny na spekulacje czy oszustwa podatkowe, co nadwyrężyło jego wiarygodność.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.