Dłuższe życie ma swoją cenę. O której politycy wolą nie mówić
Żyjemy coraz dłużej, ale unikamy rozmowy o konsekwencjach. System emerytalny coraz bardziej się rozjeżdża, a politycy udają, że problemu nie ma. Tymczasem bez podniesienia wieku emerytalnego rachunek i tak zapłacimy – tyle że później i znacznie drożej.
Praktycznie od zarania dziejów ludzie nie tylko marzyli o wiecznej młodości, ale też nie ustają w poszukiwaniu metod wydłużania życia. Podczas gdy jeszcze na początku XX wieku średnia długość życia globalnie wynosiła 31–32 lata (wobec 43 lat w Europie), to pod koniec tego samego wieku wydłużyła się ponad dwukrotnie (66–77 lat) i w XXI stuleciu nadal się wydłuża.
Polska pod tym względem od 30 lat zwęża lukę w stosunku do Europy Zachodniej, bo po II wojnie światowej średnio żyliśmy krócej o ponad 5–10 lat (w zależności od dekady) od obywateli krajów Zachodu, za co możemy podziękować w dużej mierze komunistycznemu stylowi życia i związanymi z nim epidemiami chorób chronicznych. Papierosy, alkohol oraz kiepska dieta zbierały swoje żniwo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.