Prawda w sądzie nie obroni się sama
W sądzie prawda nie broni się sama. Nie składa wniosków, nie pilnuje terminów i nie zabiera głosu na rozprawie. W postępowaniu cywilnym to strony muszą ją nazwać, udowodnić i uporządkować. Bez tego nawet najbardziej oczywista racja może przegrać.
Klienci, zwłaszcza ci bez większych doświadczeń w dochodzeniu sprawiedliwości w sądzie, zwykle są przekonani, że „prawda sama się obroni”. Tak jakby była żywą istotą wyposażoną w tarczę, miecz i instynkt przetrwania. Jakby w chwili próby potrafiła wstać, otrzepać się z kurzu i spokojnie przedstawić światu swoje racje. To przekonanie bywa zresztą dość powszechne nie tylko wśród stron sporów sądowych. W kulturze, w opowieściach, w filmach prawda rzeczywiście zwykle na końcu triumfuje. Na ostatniej stronie powieści wszystko układa się w spójną całość, a bohater, który miał rację, odzyskuje dobre imię. Rzeczywistość procesowa jest jednak mniej literacka i o niebo mniej widowiskowa.
Dlaczego w procesie cywilnym prawda nie wystarcza
Ustawodawca ma na temat roli prawdy w procesie sądowym bardzo konkretne zdanie. O ile w sprawie karnej zadaniem sądu jest dążenie do ustalenia prawdy (tej nazywanej przez podręczniki prawdą materialną), o tyle w postępowaniu cywilnym sprawa wygląda zgoła inaczej. Z nielicznymi wyjątkami dotyczącymi niemal wyłącznie postępowania nieprocesowego sąd działa jako niezależny arbiter, który rozstrzyga spór na podstawie tego, co strony zdecydują się przedstawić. Jego aktywność w ogromnej mierze zależy od inicjatywy stron i ich pełnomocników. Zgłaszanie dowodów i wykazywanie na ich podstawie istotnych dla sprawy faktów wymaga procesowej zręczności – czasem samej strony, częściej jej pełnomocnika.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.