Szach mat w trzech ruchach. O tym, jak Nawrocki rozegrał Żurka [OPINIA]
Weto prezydenta Karola Nawrockiego wobec nowelizacji ustawy o KRS, sprzężone z ofensywą legislacyjną Pałacu Prezydenckiego i planem referendum, nie jest kolejnym odcinkiem sporu kompetencyjnego. To strategiczna operacja, w której prezydent zaprasza koalicję do gry, w której nagrodą główną jest bilet do instytucjonalnego czyśćca.
Prezydent rozegrał tę partię niczym arcymistrz, który w skomplikowanej grze środkowej przewidział wszystkie warianty rządu Donalda Tuska na dziesięć ruchów do przodu. Zamiast zapowiadanego przez rząd „wielkiego resetu” mamy wielkie „sprawdzam”, po którym minister sprawiedliwości Waldemar Żurek znalazł się w potrzasku, a konkretnie – z ustawą z czasów PiS, której szczerze nienawidzi, ale którą od teraz musi się posługiwać.
Przez ostatnie miesiące resort sprawiedliwości malował wizję radosnego powrotu do europejskiej rodziny praworządnych narodów. Projekt ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa miał być tym lśniącym kluczem, który otworzy wszystkie zamki w Brukseli i Luksemburgu. Minister Żurek wielokrotnie podkreślał, że dokument jest owocem zgniłego, ale koniecznego kompromisu: nie skraca kadencji obecnej Rady, a prawo wyboru jej członków przyznaje wszystkim sędziom, niezależnie od momentu ich powołania. Prezydenta do tej koncepcji przekonać się jednak nie udało, co w sumie nie powinno nikogo dziwić. Prawdę mówiąc, nikt specjalnie nie próbował go przekonać, a obaj panowie nie udawali nawet, że szukają pola do porozumienia. Zamiast kuluarowych negocjacji i merytorycznego ucierania stanowisk przez miesiące obserwowaliśmy festiwal złośliwości, podlanych męskimi metaforami o ustawkach, boksie i nokautach.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.