Niemcy na L4. Czy kanclerz Merz wyleczy gospodarkę z absencji?
„Niemcy nadużywają zwolnień lekarskich!”. Nie może być!? – myślę sobie. Ech, te stereotypy… Wiadomo, że bumelant wywodzi się z niemieckiego czasownika bummeln (obijać się, wałęsać), ale żeby zaraz oszwabiać pracodawcę?! Żarty żartami, jednak coś jest na rzeczy, bo to już kolejny rok z rzędu, kiedy o tej porze niemieckie media robią jedynki o chorobach i brakach kadrowych.
To, że na alarm biją związki pracodawców i kasy chorych, jest jasne. Ale coraz częściej głos zaczynają zabierać „najwyższe czynniki”. Absencja zyskała rangę kanclerską. Friedrich Merz nie gryzie się w język i nie są to tylko retoryczne popisy lidera CDU. W co drugim przemówieniu kanclerz wzywa do powrotu etosu pracy; Niemcy muszą pracować więcej i chcieć więcej!
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.