Krajowe ścieżki dojścia do unijnych celów – o wyrokach TSUE
Komentatorzy uporczywie szukają w treści wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE pozytywnych, wyrażonych expressis verbis recept. Tymczasem wyrok TSUE pokazuje cel krajowym ustawodawcom, prawnikom i sędziom. Jest wskazówką, że to oni muszą coś zrobić z polskim prawem, na własny sposób, swoim wysiłkiem interpretacyjnym, choć w granicach nakreślonych przez orzeczenie.
Pracowałam kiedyś w grupie wymagającej od uczestników wspólnego redagowania tekstów pisanych przez poszczególne osoby. Jeden z kolegów – nienadzwyczajnie znoszący krytykę i wymagania wynikające z pracy kolektywnej – ustawicznie się domagał, aby mu palcem pokazać, „co dopisać i co skreślić”. Nie bardzo dawało mu się wytłumaczyć, że to on sam musi coś inaczej ująć, przyjąć wspólne założenia, ba, czasem coś napisać wręcz na nowo.
Przypomina mi się to, gdy obserwuję pewien niepokojący sposób reagowania u nas na wyroki TSUE. Wszystko jedno, czy będą one dotyczyły transkrypcji małżeństw jednopłciowych, którejś z kwestii praworządnościowych czy spornego zagadnienia na tle kredytów frankowych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.