Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Pora na finansowych sceptyków

3 września 2009
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

To decyzja mająca historyczne konsekwencje nie tylko dla gospodarki amerykańskiej, ale i światowej. Szefowie banków centralnych zawsze odgrywają kluczową rolę. Jeśli za bardzo obniżą stopę procentową, mamy inflację i niestabilość monetarną. Jeśli za bardzo ją podwyższą, gospodarka wpada w recesję i rośnie bezrobocie.

Politykę pieniężną trudno uważać za naukę, tak więc dobry szef banku centralnego musi być skromny. Musi uznawać istnienie granic zarówno własnego pojmowania, jak i skuteczności narzędzi, jakimi dysponuje. Mimo to nie może sobie pozwolić, by uważano go za niezdecydowanego.

Choć funkcja szefa banku centralnego zawsze była ważna, w ostatnich dekadach, w konsekwencji rozwoju rynków finansowych, nabrała ona jeszcze większego znaczenia. Banki centralne stały się strażnikami zdrowia rynków finansowych. Zagrożenie, jakie niesie niepowodzenie w wypełnianiu tej funkcji, stało się boleśnie jasne podczas katastrofy słabo zabezpieczonych kredytów mieszkaniowych. Według proponowanych przez Obamę nowych rozwiązań Fed zostanie obciążony obowiązkiem zapobiegania kryzysom finansowym i czuwania, żeby banki nie podejmowały zbyt dużego ryzyka.

Realizując to zadanie, przewodniczący Fed, Alan Greenspan, poniósł spektakularną porażkę. Niedostrzeganie ekscesów rynków finansowych sprawiło, że nie reagował na niebezpieczeństwa innowacji finansowych, wprowadzanych przez tytanów z Wall Street. Bena Bernanke, który za Greenspana był w latach 2002–2005 członkiem zarządu Fed, można obwiniać o współdziałanie.

Przewodniczący Fed wpływa na cały świat nie tylko za pomocą polityki pieniężnej, ale także poprzez swoje wypowiedzi. Nadaje ton dyskusjom o polityce gospodarczej i kształtuje system przekonań, w ramach którego poruszają się twórcy tej polityki na całym świecie.

Tym, co krępowało Greenspana i Bernanke w roli regulatorów rynków finansowych, był ich nadmierny respekt wobec Wall Street. Działali w przekonaniu, że co jest dobre dla Wall Street, dobre jest również dla zwykłego Amerykanina. Wskutek kryzysu to się niewątpliwie zmieni, nawet jeśli Bernanke pozostanie u steru. Światu jednak potrzebny jest przewodniczący Fed, który jest instynktownie sceptyczny wobec rynków finansowych oraz ich społecznej wartości.

Poniżej podaję niektóre z kłamstw, jakie branża finansowa opowiada sobie i innym i którym każdy nowy przewodniczący Fed będzie się musiał opierać.

Ceny ustalane przez rynki finansowe są właściwą wskazówką do alokacji kapitału i innych zasobów w sposób zapewniający ich najbardziej wydajne wykorzystanie. Tak mówią nam podręczniki i finansiści, jest jednak wiele powodów, aby podchodzić do tego ostrożnie.

W finansach zdarza się bowiem – mówiąc językiem ekonomistów – o wiele za dużo porażek rynku, żeby ustalone przez ten rynek ceny można było uznać za dobry wskaźnik dla rozmieszczenia zasobów. Są tam także problemy powodujące rozbieżności między interesami właścicieli kapitału a interesami najwyższego kierownictwa banków i innych menedżerów finansowych. Asymetria informacji między sprzedawcami i nabywcami produktów finansowych może z łatwością narazić nabywców na skutki nadużyć, co widzieliśmy przy okazji papierów wartościowych, bazujących na mieszkaniowych kredytach hipotecznych.

Bezpośrednie czy domniemane gwarancje wsparcia dla systemu finansowego wywołują skłonność do podejmowania zbytniego ryzyka. Gdy wielcy pośrednicy finansowi stosują złe metody oceny ryzyka i podejmują błędne decyzje, zagrażają tym samym całemu systemowi finansowemu. Regulacje są częściowym – w najlepszym razie – remedium na te problemy. Twierdzenie, że ceny ustanowione przez rynki finansowe są błędnymi sygnałami dla rynku, jest równie prawdopodobne, jak to, że będą to sygnały trafne.

Rynki finansowe dyscyplinują rządy. To jedna z najmocniej eksponowanych korzyści z działania rynków, choć jest to stwierdzenie w sposób oczywisty fałszywe. Gdy rynki znajdują się w stanie euforii, nie są zdolne do wymuszenia dyscypliny na żadnym pożyczkobiorcy, nie mówiąc już o rządach, które mają przyzwoity rating kredytowy. Wystarczy spytać kilka rządów krajów rozwijających się, które nie miały żadnych trudności z pożyczaniem na rynkach międzynarodowych, co zresztą często prowadziło do kryzysu płatniczego.

W wielu takich przypadkach – Turcja w latach 90. XX wieku jest dobrym przykładem – rynki finansowe umożliwiały nieodpowiedzialnym rządom wpadnięcie w szał nierozsądnego zapożyczania się. Gdy pojawia się dyscyplina finansowa, jest ona zwykle spóźniona, zbyt surowa i stosowana według schematu.

Rozprzestrzenianie się rynków finansowych służy dobru ogólnemu. Niestety – nie. Oczekiwano, że globalizacja finansowa umożliwi biednym, niedokapitalizowanym krajom uzyskanie dostępu do oszczędności w krajach bogatych. Oczekiwano również, że będzie ona wspierać podział ryzyka w skali globalnej.

Nie spełniło się żadne z tych oczekiwań. W latach przed krachem finansowym kapitał płynął raczej z krajów biednych do bogatych niż w odwrotnym kierunku. I może nie było to złe, bo okazuje się, że kraje, które są dużymi pożyczkobiorcami netto na rynkach międzynarodowych, wykazują tendencję do mniej gwałtownego niż inne rozwoju. W czasach globalizacji finansowej niestabilność rynków wschodzących wzrosła, co jest częściowo skutkiem częstych kryzysów, wywoływanych przez ruchy kapitału.

Innowacje finansowe są silnym motorem wzrostu wydajności i poprawy dobrobytu gospodarczego. Ponownie: nie. Wyobraźmy sobie, że pięć lat temu pytamy o przykłady użytecznych innowacji finansowych. W odpowiedzi podano by nam długą listę instrumentów powiązanych z kredytami hipotecznymi, które udostępniły finansowanie nabywcom mieszkań, którzy nie byliby w stanie ich kupić. Wiemy, do czego to doprowadziło. Prawda bliższa jest poglądowi Paula Volckera, iż zdecydowanej większości ludzi pojawienie się bankomatów przyniosło większe korzyści niż obligacje, wymyślone przez specjalistów od inżynierii finansowej.

Gospodarką światową za długo kierowali entuzjaści finansów. Pora na przejęcie pałeczki przez finansowych sceptyków.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.