Tajemnica poliszynela
Od lat między polskimi lotniskami a liniami lotniczymi funkcjonuje niepisany układ z niemałymi pieniędzmi w tle. Porty płacą przewoźnikom za to, że ci lądują właśnie na tym, a nie innym lotnisku. Nazywają to opłatą za usługę. Korzeniami sięga do 2005 roku, kiedy Polakom spodobało się tanie latanie i każde lotnisko chciało też na tym coś zarobić. Kto zaczął: linie, które po cichu postawiły taki warunek lotniskom, czy lotniska, które w ten sposób chciały pomóc szczęściu i wygrać z konkurentami - nikt nie powie, nikt nie pamięta. W Polsce to zjawisko zawieszone gdzieś pomiędzy paragrafami formalnie nie jest chyba nielegalne, skoro lotniczy nadzór się nim nie zainteresował.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.