Kudrycka buduje zbędną barykadę
Czy da się przeprowadzić reformę wyższych uczelni bez środowiska akademickiego? Pytanie wydawałoby się niemądre, gdyby nie to, że taki właśnie pomysł realizuje minister Barbara Kudrycka. Czy pani minister muszą się podobać pomysły rektorów? Oczywiście, że nie. To ona podejmuje decyzje i ma prawo do przeprowadzania własnej woli. Tyle że wola ministra realizowana bez tych, którzy są najbardziej zainteresowani i których ona dotyczy, będzie prawem narzuconym i niechcianym. Nawet jeśli wyniknie z mądrych ustaleń międzynarodowego konsorcjum. I nawet jeśli to konsorcjum zostało wybrane w ramach transparentnego przetargu.
Po co ten konflikt? Rektorzy, to prawda, walczą o swoje. Przyzwyczajeni do królewskiego panowania na własnych uczelniach nie godzą się, by jakikolwiek polityk miał stanowić o ich losie. I, oczywiście, pieniądzach. Ja rozumiem, że to magnificencje denerwuje. Ale trudno odmówić im racji, kiedy wykazują, że z debaty i pisania strategii rozwoju zostali wyeliminowani już na starcie. To sytuacja zaskakująca. Politycy nie powinni rządzić mimo ludzi, nawet jeśli są całkiem przekonani, że mają najlepszą wizję ich pomyślności. Każda reforma dotycząca edukacji to pole minowe. Ławo zwrócić przeciwko sobie nie tylko wykładowców i nauczycieli, ale w konsekwencji uczniów, rodziców czy studentów. Pokazały to reforma szkolnictwa w wykonaniu AWS czy nietrafione pomysły Giertycha. Dlatego warto zadbać, by na samym początku nie stawiać barykad. Bo one kojarzą się z rewolucją, a nie z reformą.
@RY1@i02/2009/185/i02.2009.185.000.002c.101.jpg@RY2@
Zuzanna Dąbrowska
Zuzanna Dąbrowska
zuzanna.dabrowska@dziennik.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu