Skrzydła biznesu 2011
Kryzys jest widoczny w mediach, w naszym biznesie - nie. To zdanie jak mantra powtarzało się w trakcie prezentacji i dyskusji podczas poznańskiej gali Skrzydeł Biznesu. To zadziwiające, ale kiedy zejdziemy z poziomu makro, odsuniemy na bok Europę i strefę euro z jej kłopotami i posłuchamy polskiego małego czy średniego biznesu, okazuje się, że mamy całkiem niezłe czasy. Co więcej, rok 2012, przed którym drżą ekonomiści, również zapowiada się całkiem przyzwoicie.
Nie należy zatem załamywać rąk, ale na wszelki wypadek warto zachowywać elementarną biznesową czujność. Jej elementem - to także był istotny wątek poznańskich dyskusji przedsiębiorców i partnerów merytorycznych naszego cyklu spotkań - powinno być sprawdzanie kontrahentów, czy to w wywiadowniach, czy w rejestrach dłużników. Nie z powodu chorobliwej podejrzliwości, lecz jako część elementarnego zabezpieczenia. To, że nasz biznes idzie dobrze, nie znaczy, że idzie on dobrze także naszemu kontrahentowi, nawet temu bardzo renomowanemu czy takiemu, z którym pracujemy od lat. A fakty są takie, że parę sporych firm wywróciło się w Polsce z powodu nierzetelności partnera i że dobry zwyczaj badania wiarygodności stosuje u nas mniejszość przedsiębiorstw.
Z tych wszystkich powodów bardzo budujące było to, że przedstawiciele nagrodzonych Skrzydłami Biznesu firm jednogłośnie deklarowali, że kwestia wiarygodności finansowej jest dla nich jednym z filarów prowadzenia biznesu. Nie dopuszczają myśli o jakichkolwiek trudnościach płatniczych powstałych z ich winy. Wypada tylko mieć nadzieję, że takie zachowanie jest normą, a nie wyjątkiem.
@RY1@i02/2011/227/i02.2011.227.200000100.802.jpg@RY2@
Marcin Piasecki, wydawca "Dziennika Gazety Prawnej"
Marcin Piasecki
wydawca "Dziennika Gazety Prawnej"
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu