Daleko do zrównoważenia
Odpowiedź na pytanie, czy polskie prawo sprzyja zrównoważonemu rozwojowi, brzmi: i tak, i nie. Ogólnie wszystko jest w porządku. Nasze przepisy - w dużej mierze opierając się na rozwiązaniach unijnych - stają się coraz bardziej zielone. I bardzo dobrze. Problemy jednak pojawiają się wtedy, gdy próbujemy pogodzić je z interesami biznesu, zachowując proporcje, przecież wiadomo, że środowisko będzie zawsze słabsze w konfrontacji z przeciwnikiem drapieżnym i dysponującym dużymi pieniędzmi.
Tylko czy biznes zawsze należy pojmować jako drapieżny? Nie, całkiem często przedsiębiorcy chcą prowadzić i rozwijać swoje firmy w sposób nieagresywny i niekonfrontacyjny. Ale tutaj bardzo przeszkadzać im może - oprócz zwykłych plag w postaci fiskusa i nieruchawej administracji - także przeciwnik nakazujący trzymanie się ścieżki twardej ekologii, czyli norm hałasu ostrzejszych niż gdzie indziej, wszelkiego rodzaju decyzji dotyczących środowiska bardziej szczegółowych i rygorystycznych niż w innych częściach Europy. Świetnie, tylko czy mamy do czynienia z prawdziwym zrównoważonym rozwojem oraz prawdziwym pogodzeniem ekologii i potrzeb rozwojowych kraju? Śmiem wątpić.
@RY1@i02/2012/239/i02.2012.239.05000010b.802.jpg@RY2@
Marcin Piasecki, wydawca DGP
Marcin Piasecki
wydawca DGP
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu