Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Obama powinien myśleć globalnie, mianując nowego prezesa SEC

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 8 minut

ekspert Instytutu Bruegla w Brukseli

Mary Schapiro, szefowa amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC), ogłosiła, że w przyszłym miesiącu ustąpi, po czterech latach sprawowania urzędu. Prezydent Barack Obama powołał jedną z czterech komisarzy SEC Elisse Walter na stanowisko tymczasowego prezesa, do czasu znalezienia stałego następcy, który ma zostać wybrany w przyszłym roku. Ta nominacja może mieć ogromne konsekwencje nie tylko dla amerykańskiego rynku papierów wartościowych, lecz także dla globalnej architektury wyznaczania standardów finansowych po ostatnim, systemowym kryzysie.

SEC został stworzony jako niezależna agencja federalna w latach 30. i stanowił element reakcji administracji Roosevelta na krach giełdowy z 1929 r. i Wielki Kryzys. W ostatnich latach komisja działała w warunkach silnej wewnętrznej presji politycznej związanej z takimi sprawami, jak jej porażka w aferze Madoffa, regulacja funduszy rynku pieniężnego i kilku innych. Jednak wpływy komisji nie kończą się wraz z granicami USA. Rynek papierów wartościowych, nad którym sprawuje ona jurysdykcję, należy do najbardziej umiędzynarodowionych segmentów świata finansowego. Prawo z lat 30. przyznaje SEC kompetencje do decydowania, jakie standardy księgowe powinni stosować emitenci publicznych papierów wartościowych w Stanach Zjednoczonych. Oznacza to, że jest ona kluczowym graczem w globalnym rozwoju Międzynarodowych Standardów Raportowania Finansowego (IFRS), ambitnej inicjatywy na rzecz harmonizacji standardów finansowych, która w minionej dekadzie osiągnęła znaczące postępy. Około połowa z 500 największych spółek giełdowych na świecie używa dziś IFRS przy prezentowaniu swoich raportów finansowych. To dziesięć razy więcej niż dekadę temu.

SEC ma nieco schizofreniczny stosunek do IFRS. Mówiąc najogólniej, wspiera Międzynarodową Radę Standardów Księgowych (IASB), niezależną londyńską organizację, która wyznacza te standardy i zachęca do ich przyjmowania inne jurysdykcje na całym świecie, w tym Unię Europejską, o czym świadczy przełomowa decyzja z początku minionej dekady. Dużo ostrożniej wprowadza jednak IFRS na rodzimym, amerykańskim gruncie. Za czasów poprzednika Schapiro, byłego deputowanego do Izby Reprezentantów z ramienia Republikanów Christophera Coxa z Kalifornii, SEC umożliwił nieamerykańskim firmom notowanym na giełdach w USA używanie IFRS zamiast rodzimego standardu znanego jako US GAAP (Generalnie Akceptowane Zasady Księgowe). W 2007 r., już za kadencji Schapiro, SEC opracował kolejne, racjonalne rozwiązanie; pozostaje ono na papierze, bo SEC nie wydał jeszcze decyzji w sprawie licznych raportów i analiz wyprodukowanych przez swoich pracowników. Brak postępu może być w dużej mierze wynikiem bierności samej Schapiro.

Standardy księgowe to jeden z najważniejszych, niematerialnych elementów infrastruktury rynków kapitałowych i ich harmonizacja jest zarówno konsekwencją, jak i motorem międzynarodowej integracji finansowej. To prawda, że przyjęcie IFRS samo w sobie nie zapewni natychmiastowej porównywalności raportów finansowych: proces ten odbywa się w różnych dialektach i z różnym rozłożeniem akcentów, ponieważ niektóre jurysdykcje nie przyjęły ich w pełni, a wiele nie wdraża ich postanowień wystarczająco rygorystycznie. Niektóre standardy IFRS są zresztą niepotrzebnie skomplikowane. Jednak przyjmowanie IFRS ma sens. Wiele jurysdykcji przyjęło je w ubiegłej dekadzie. Ta transformacja nie spowodowała nadmiernego wzrostu kosztów dla emitentów. Inwestorzy generalnie poparli tę zmianę. Co więcej, żaden z krajów, który przyjął IFRS, nie rozważa powrotu do narodowych standardów. Jeżeli jednak następca Schapiro nie będzie w stanie nakreślić czytelnego planu, kiedy i jak USA mają inkorporować IFRS do rodzimego systemu, dynamika harmonizacji standardów księgowych może się znaleźć w martwym punkcie. IASB może ucierpieć, jeżeli nie zostanie zakorzeniony w amerykańskim systemie finansowym, tym bardziej że większość organów nadzoru spoza Stanów Zjednoczonych jest mniej zdeterminowana, by wprowadzać standardy księgowe chroniące inwestorów, niż SEC.

W sprawach standardów księgowych, podobnie jak na innych obszarach (takich jak umowa dotycząca regulacji banków Bazylea III), amerykańskie przywództwo jest dziś bardziej potrzebne niż przed kryzysem. Celem powinno być zagwarantowanie, że globalne rynki finansowe pozostaną otwarte na międzynarodową działalność, a jednocześnie będą podlegać spójnym i przestrzeganym przepisom, które sprzyjają płynnemu funkcjonowaniu rynku. Przed kryzysem Unia Europejska mogła działać jako alternatywne źródło przywództwa, np. poprzez przyjęcie IFRS albo umowy Bazylea II dotyczącej wymagań kapitałowych dla banków. Dziś jednak Europa jest zbyt zaabsorbowana swoimi problemami wewnętrznymi, by snuć takie globalne projekty. Jednocześnie żaden kraj azjatycki, w tym Chiny, nie jest jeszcze gotowy, by przejąć pałeczkę przywództwa, zaś inni gracze są zbyt mali, by pokierować globalnym procesem. Prezydent Obama powinien wybrać na następnego prezesa SEC kogoś, kto w pełni zdaje sobie sprawę z tego międzynarodowego kontekstu.

Tłum. TK

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.