Przedsiębiorcy są zaprawieni w bojach
Wiem, wiem, to my, dziennikarze najczęściej jesteśmy winni. Także kryzysu czy - jak kto woli - spowolnienia gospodarczego. Straszymy nadchodzącymi gorszymi czasami, tworzymy histeryczną atmosferę i kryzys gotowy. Konsumenci przestają kupować, a firmy wstrzymują się z inwestycjami.
Oczywiście to przesada, nie media są siłą sprawczą tego spowolnienia, aczkolwiek coś w tym jest: im więcej mówi się o kryzysie, tym większy może być z nim kłopot. I ten wątek pojawił się podczas spotkania Skrzydeł Biznesu w Katowicach. Owszem, podczas wcześniejszych spotkań również padało słowo "kryzys", ale raczej w wersji wymuszonej, właśnie z tym wskazaniem na media jako platformy siejącej defetyzm. Na Śląsku było nieco inaczej, być może dlatego, że spotkanie zbiegło się z ogłoszeniem niepokojących danych dotyczących PKB naszego kraju. Ale określenia typu "kryzys" czy "spowolnienie" w Katowicach nie trafiały już w próżnię. Coś było na rzeczy.
Pytanie tylko - co?
Bardzo ciężko określić skalę spowolnienia, równie karkołomnym zadaniem jest szacowanie, jak długo ono potrwa. Oby było jak najmniej dotkliwe. Natomiast warto w takiej sytuacji zastanowić się nad atutami naszych firm. Czy jest coś, co jest ich jakąś szczególną cechą, która umożliwi im funkcjonowanie na rynku nawet w tych cięższych czasach?
Z rozmów w Katowicach wynikało, że możemy mieć do czynienia ze szczególnym paradoksem. Otóż atutem polskich małych i średnich przedsiębiorstw może być to, co dotychczas było ich udręką, czyli... warunki działania. W Polsce trudne, polegające na ciągłych bojach z administracją i urzędami skarbowymi, radzeniem sobie z koszmarną infrastrukturą, nieszczególnie skorym do współpracy sektorem finansowym i tak dalej. Ale to wszystko sprawiło - stety i niestety - że nasze firmy są niesłychanie elastyczne, potrafią działać w zmieniających się, skrajnych warunkach. To je uodporniło na wahania koniunktury, podobnie zresztą jak kilka ostatnich kryzysów, które musiały przetrwać, ze srogą lekcją zawirowań w Rosji i bańką internetową na czele.
Dlatego mimo wszystko jestem optymistą. Jest czego się obawiać, ale tak naprawdę w ciągu ostatnich dwudziestu paru lat polski biznes nie miał szczególnych powodów do samozadowolenia i uspokojenia. I stąd również bierze się jego siła.
@RY1@i02/2012/237/i02.2012.237.200000100.802.jpg@RY2@
Marcin Piasecki, wydawca DGP
Marcin Piasecki
wydawca DGP
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu