Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Amber Gold - należy wyciągnąć wnioski

Ten tekst przeczytasz w 21 minut

Obserwatorowi dyskusji medialnej towarzyszącej aferze Amber Gold rzuca się w oczy pewien niedostatek konkretnych propozycji zmian systemowych. A byłyby one warte rozważenia - jak można sądzić - na tle właśnie tego pożałowania godnego kazusu

To, że afera Amber Gold obnażyła słabości systemowe naszego państwa, wydaje się być poza sporem, a ocena prokuratora generalnego, z której wynika, że rzekomo zawinili konkretni prokuratorzy, a nie cały system, to tylko zgrabna figura retoryczna. Nie wydaje się także, by propozycja przeniesienia spraw z zawiadomień Komisji Nadzoru Finansowego do kompetencji prokuratur okręgowych stanowiła zmianę systemową, która uchroni rodzimy rynek kapitałowo-finansowy przed podobnymi aferami w przyszłości.

Krytyka medialna pod adresem modelu działania prokuratury, a także innych organów państwowych (szczególnie władz fiskalnych) nie jest niczym nowym. Niestety opinia publiczna i medialna nie są wystarczającym katalizatorem dla dokonania niezbędnych zmian i dogłębnych reform. A bez nich jako społeczeństwo wciąż jesteśmy narażeni na to, że z jednej strony osoby pokroju Marcina P. mogą bezkarnie uprawiać swój proceder, a do ich ewentualnego ścigania dochodzi dopiero post factum (gdy "mleko się już rozlało" - jak to się kolokwialnie mówi), z drugiej zaś strony uczciwi przedsiębiorcy przy podejmowaniu codziennych decyzji biznesowych są zmuszeni brać pod uwagę ryzyko, że pewnego dnia zapuka do ich drzwi prokurator stawiający absurdalne zarzuty, z których oczyszczą się zapewne po wieloletniej batalii sądowej, tyle że w międzyczasie ich firmy znikną z rynku. Co zatem można zrobić w takiej sytuacji, skoro wiarę w skuteczną reformę prokuratury od środka i dogłębną przemianę mentalną prokuratorów należy raczej między bajki włożyć?

Cechą charakterystyczną naszych czasów jest m.in. pogłębiająca się specjalizacja. W sprawie Amber Gold rzuca się w oczy, że jedynym kompetentnym i potrafiącym prewencyjnie zadziałać organem państwa okazała się być Komisja Nadzoru Finansowego. Wszak stosowna sygnalizacja KNF w tej sprawie pochodzi już z 2009 roku i gdyby została przekuta w konkretne działania organów dochodzeniowo-śledczych i prokuratorskich, całej afery i związanych z nią szkód majątkowych, społecznych (pogłębienie się kryzysu zaufania do państwa jako takiego) oraz politycznych w ogóle by nie było. W naturalny sposób nasuwa się zatem postulat, by KNF wyposażyć w uprawnienia dochodzeniowo-śledcze i oskarżycielskie w sprawach obejmujących obszary gospodarki nadzorowane przez KNF, czyli rynek kapitałowy i finansowy. Rozwiązanie takie znakomicie skróciłoby czas reakcji na zjawiska patologiczne na rynku kapitałowo-finansowym, a pion śledczy KNF działałby - jak można mieć nadzieję - nieporównanie sprawniej, m.in. z uwagi także na możliwość monitoringu rynku i wymianę informacji w ramach tego samego urzędu. Ponadto można by liczyć na odpowiednią obsadę kadrową takiej specjalnej i budowanej od podstaw jednostki, w której zatrudnienie powinni znaleźć raczej specjaliści od rynków kapitałowo-finansowych, a nie prokuratorzy ze struktur prokuratury powszechnej. Oczywiście kompetencjami pionu śledczego KNF byłyby objęte nie tylko sprawy parabanków, lecz całe spektrum przestępstw popełnianych na rynku kapitałowym, z którymi skuteczna walka w ramach obecnie funkcjonującego systemu kuleje od lat - żeby tylko wspomnieć o przestępstwach typu insider trading czy też o rozmaitych praktykach stanowiących przestępczą manipulację kursami instrumentów finansowych.

Łatwo przewidzieć, że postulat odebrania prokuraturze powszechnej części kompetencji na rzecz KNF spotkałby się z krytyką jako rozwiązanie pozasystemowe, tj. łamiące założenie, że niezależna prokuratura powinna mieć monopol na pełnienie funkcji oskarżyciela publicznego i że funkcji takich nie wolno powierzać w żadnym razie organowi administracji rządowej. Rzecz jednak w tym, że obecne - a jakże systemowe - rozwiązanie nie bardzo sprawdza się w praktyce. Należy także zauważyć, iż struktura postulowanego tu pionu śledczego KNF powinna przewidywać zatrudnienie przedstawicieli zróżnicowanych profesji, mających merytoryczny związek z rynkami kapitałowo-finansowymi, a wśród nich także prawników spełniających formalne warunki do objęcia stanowiska prokuratora, i to tylko te osoby mogłyby występować w charakterze oskarżyciela publicznego przed sądem, a nie dowolni pracownicy pionu śledczego KNF. Wyłom nie dotyczyłby więc naturalnie tego, że funkcję oskarżyciela publicznego powierza się osobom bez wykształcenia prawniczego oraz praktyki niezbędnej dla objęcia funkcji prokuratora, lecz kwestii podporządkowania służbowego poza strukturami prokuratury powszechnej - gdyż prokuratorzy KNF podporządkowani powinni zostać służbowo przewodniczącemu KNF. Oczywiście zachodzi groźba, że zmiana w systemowym rozdzieleniu funkcji oskarżyciela publicznego od funkcji wykonywanych przez organa administracji rządowej mogłaby zostać potraktowana jako precedens przez inne wyspecjalizowane agendy rządowo-administracyjne. Mogłyby one zacząć się domagać przyznania uprawnień śledczych i oskarżycielskich w obszarach związanych z ich działalnością. Afera Amber Gold pokazała jednak jak na dłoni, że taki wyłom systemowy tylko na rzecz KNF znajduje wystarczające uzasadnienie pragmatyczne. Obszary nadzorowane przez KNF są bowiem nie tylko specyficzne, ale przede wszystkim wrażliwe w aspekcie możliwych zagrożeń podstawowych interesów ekonomicznych obywateli.

Śledząc rozwój sprawy Amber Gold, można się także dowiedzieć, że konta spółki są puste i poza kilkudziesięcioma kilogramami złota oraz samochodami firmowymi nie ma ona majątku, który byłby chociaż w przybliżeniu adekwatny dla zaspokojenia roszczeń rzeszy wierzycieli. Co więcej, brakuje też mechanizmów prawnych, które pozwoliłyby sięgnąć po majątek prywatny właścicieli Amber Gold. W efekcie informacje te skłaniają do zastanowienia się, czy nie należałoby przekuć w rozwiązania ustawowe dyskutowanych od lat przez prawników kwestii dotyczących tzw. przebicia korporacyjnej zasłony. Mówiąc mniej metaforycznie, mam na myśli rozwiązania prawne sankcjonujące nadużycie posłużenia się formą prawną spółki kapitałowej w celu osiągnięcia bezprawnych korzyści majątkowych czy też sankcjonujące odnoszenie korzyści przez właściciela spółki kosztem wierzycieli - np. transfer z majątku spółki do prywatnego majątku jej właściciela, gdy następnie spółka upada i jej wierzyciele pozostają na przysłowiowym lodzie. Pewne rozwiązania zawiera tu prawo upadłościowe i naprawcze, szczątkową zaś regulację w odniesieniu do odpowiedzialności, ale tylko członków zarządu spółki z o.o., oferuje kodeks spółek handlowych. Nie są to jednak rozwiązania kompleksowe, a cała trudność w wypracowaniu rozsądnej regulacji - całościowo ujmującej tę skomplikowaną problematykę - polega na tym, że implementacja doktryny przebicia korporacyjnej zasłony nie może, co do zasady, niweczyć fundamentalnego założenia prawa spółek, w myśl którego udziałowiec (akcjonariusz) spółki kapitałowej nie odpowiada za jej zobowiązania. To już jednak materia na osobny felieton.

Krytyka działania prokuratury, a także innych organów państwowych, nie jest niczym nowym. Niestety reform jak nie było, tak nie ma

@RY1@i02/2012/172/i02.2012.172.07000020b.803.jpg@RY2@

dr Mateusz Rodzynkiewicz radca prawny, wspólnik w kancelarii Oleś & Rodzynkiewicz

dr Mateusz Rodzynkiewicz

radca prawny, wspólnik w kancelarii Oleś & Rodzynkiewicz

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.