W USA biją czarnoskórych, ale prokuratorów wybierają sami
Każdy chciałby być w konstytucji. Wpisanie do konstytucji to jak drugie narodziny: człowiek - organ - instytucja istnieje przez to pełniej, a istnienie to więcej ma w sobie godności.
Przykra jednak okoliczność jest taka, że ostatnią - i zdaje się pierwszą - konstytucją w Polsce, która wprost przewidywała istnienie prokuratury, była ta PRL-owska. W niej prokurator generalny miał wpisane, że strzeże praworządności ludowej i czuwa nad ściganiem przestępstw godzących w ustrój. Było też o niezależności prokuratorów od organów terenowych, cokolwiek miałoby to znaczyć. W 1997 roku bańka prysła: prokuratorzy nie znaleźli się w ustawie zasadniczej, która miała przypieczętować zdobycze demokracji. I do dziś ciężko niektórym z nich przywyknąć do roli - excusez le mot - służebnej.
System prawny mamy jednak taki, że nie da się w zgodzie z konstytucją związać prokuratora generalnego uchwałą Rady Ministrów co do polityki karnej. Z tego względu minister Jarosław Gowin będzie musiał zrezygnować z takiego zapisu w nowelizacji ustawy o prokuraturze. Czy jest się jednak z czego cieszyć? Nie sądzę. Jeśli jesteśmy demokracją, któryś z demokratycznie wybranych organów powinien mieć nadzór nad tym, co się w prokuraturze dzieje. Jeśli brzydzi nas myśl, że mieliby go mieć wybieralni politycy, to - niech tam - może powinniśmy prokuratorów wybierać, tak jak burmistrzów i radnych, my sami? Herezja? Oczywiście: skoro w USA to działa, to u nas nie da rady.
Ale pielęgnowanie fikcji, że prokuratorzy są niepodległymi rycerzami w połyskujących zbrojach, też się już nie broni.
@RY1@i02/2012/094/i02.2012.094.00000020a.801.jpg@RY2@
Barbara Kasprzycka kierownik działu prawo
Barbara Kasprzycka
kierownisk działu prawo
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu