Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Bogatym wyższe podatki nie zaszkodzą

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Światowa elita finansowa lubi odwiedzać szwajcarskie góry. Chroni ją kordon uzbrojonych policjantów, dzięki czemu można oderwać się od niespokojnej rzeczywistości, zjeżdżając na nartach i wpadając do prywatnego banku.

Oto we wtorek rozpoczęło się Światowe Forum Ekonomiczne w Davos. Mitt Romney powiedział, że płaci podatek federalny w wysokości około 14 procent swojego dochodu. Barack Obama w swoim orędziu o stanie państwa zaproponował podwyższenie podatków dla najbogatszych, a David Cameron próbował o połowę zmniejszyć roczną premię Stephena Hestera, prezesa Royal Bank of Scotland.

Powiedziałbym, że nie jest to dobry moment, by zarządzająć funduszem hedgingowym. Ludzie, którzy to robią, mają ogromne problemy, czym one jednak są w porównaniu z problemami bezrobotnych lub, Boże uchowaj, z płacących standardową stawkę podatku dochodowego. Niski poziom opodatkowania zysków kapitałowych wydaje się niemożliwy do utrzymania.

Vince Cable, brytyjski minister ds. biznesu, chce ograniczyć wzrost wynagrodzeń liderów biznesu poprzez przyznanie inwestorom wiążącego głosu w sprawie struktury płacowej. Nadzór akcjonariuszy nad wygórowanymi pensjami prezesów jest mile widziany. Jednak to tylko ubodzy krewni klasy finansowej z Wall Street. W 2004 roku w koszyku powyżej 100 milionów dolarów znalazło się dziewięć razy tyle profesjonalistów z Wall Street co prezesów amerykańskich firm.

Jak zauważył niegdyś Warren Buffett, płaci on niższe podatki niż jego asystentka, Debbie Bosanek, o której wzmianka znalazła się w orędziu prezydenta Obamy. Dane amerykańskiego urzędu podatkowego pokazują, że średnia stawka podatkowa płacona przez 400 najlepiej zarabiających amerykańskich podatników spadła z 29,9 procent w 1995 roku do 18,1 procent w 2008.

Usprawiedliwienie dla traktowania odsetek jako zysków kapitałowych jest w najlepszym wypadku mętne. Branża tłumaczy, że zysk jest niepewny i odroczony. Jeżeli niepewność i odroczenie wystarczą, by przekształcić zarobki w zyski kapitałowe, to powinni się do nich również kwalifikować autorzy i scenarzyści - a także przedstawiciele różnych innych profesji. Większość działań partnerów nie-finansowych w funduszach inwestycyjnych przypomina bardziej pracę niż przedsiębiorczość.

Koniec preferencyjnego traktowania odsetek od zysków kapitałowych zostałby oprotestowany przez partnerów w funduszach nieruchomościowych i firmach venture capital. Jednak dowody na to, że przedsiębiorczość i innowacyjność mogą ucierpieć, kiedy zarządzający funduszami zaczną płacić podatek dochodowy, są ograniczone. Zachęty do tego, by zostać partnerem w funduszu private equity, zamiast pracować jako naukowiec, matematyk, chirurg - albo prezes spółki giełdowej - już są wysokie. Ostatnia rzecz, jakiej potrzebują gospodarki, to ulgi podatkowe dla specjalistów od żonglowania pieniędzmi.

John Gapper

publicysta "Financial Timesa"

Tłum. TK

© The Financial Times Limited 2012. All Rights Reserved

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.