Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Tym razem na pewno się uda

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Obserwacje

Czy przygotowali już państwo listę noworocznych postanowień? Nie ma się czego wstydzić. To piękne, że ludzie robią plany i chcą wykorzystać symboliczną datę 1 stycznia do wzięcia się do swoich słabości. Odwagi więc! Zadanie jest podobno wykonalne.

Taki wniosek płynie z lektury najnowszej pracy ekonomicznego noblisty z roku 2000 James J. Heckmana i jego doktoranta Tima Kautza (obaj z Uniwersytetu Chicagowskiego). Duet badaczy przejrzał w tym tekście bogatą literaturę dotyczącą tego, czy można (poprzez interwencje zewnętrzne) poprawić ludzkie charaktery i zdolności. Oczywiście nie jest zaskoczeniem, że robi się to ze znakomitym skutkiem na wczesnym etapie życia (przedszkole, szkoła, studia). Jednak Heckman i Kautz na tym nie poprzestają. I pokazują, że także po tym, jak opuścimy system edukacji, można nas nadal skutecznie kształtować. Dają więc rozbudowany przegląd programów skierowanych do osób dojrzałych. Różnego rodzaju aktywizacji zawodowych, pobudzania przedsiębiorczości itd. I efekty tych interwencji bynajmniej nie są gorsze od dobrej edukacji podstawowej czy średniej. Słowem, nie jest tak, że człowiek z chwilą ukończenia 26. roku życia staje się betonowym klocem odpornym na wszelkiego rodzaju wpływy.

A gdyby tak pójść dalej niż Heckman i Kautz? Każdy z nas zmienia się przecież przez całe życie, nie tylko pod wpływem celowych programów edukacyjnych. Zmieniają nas również doświadczenia ekonomiczne. Weźmy choćby pracę Ulrike Malmendier (Berkeley), która pokazała kiedyś, że doświadczenie przedłużającej się recesji na wiele lat zmniejsza u ludzi, którzy jej doświadczyli, skłonność do ryzykownych zachowań ekonomicznych. W tym sensie to nie jest tak, że po prostu przeczekujemy depresje gospodarcze. Po nich stajemy się już zupełnie innymi ludźmi.

Nie chodzi jednak tylko o doświadczenia hossy i bessy. Nawet systemy gospodarcze, w których funkcjonujemy, mają olbrzymi wpływ na nasze zachowania i na nasz charakter. Dobrze opisane jest przecież doświadczenie życia w realnym socjalizmie. Najsłynniejsza to nakreślona przez Aleksandra Zinowiewa koncepcja homo sovieticusa. A więc istoty, która stała się bierna, koniunkturalistyczna, pozbawiona godności i osobowości. Lecz i tu można się pospierać. Często mówi się przecież, że nadmiernie opiekuńczy okres PRL stworzył postawę roszczeniową (wyuczoną bezradność). Z drugiej strony trudno to jakoś pogodzić z obrazem zaradnego Polaka sprzed roku 1989, który posiadł umiejętność skutecznego działania w warunkach gospodarki wiecznego niedoboru.

A skoro socjalizm kształtował charaktery, czy nie robi tego kapitalizm? Oczywiście, że tak. O kapitalistycznych cnotach wiemy już od czasów Adama Smitha i Maxa Webera. W 2006 r. w książce "The Bourgeois Virtues" ("Cnoty burżuazyjne") kilka ciekawych wątków dorzuciła Deirdre McCloskey. Dowodząc, że wolny rynek w naturalny sposób kreuje takie pożądane cechy charakteru, jak skromność, staranność i empatia. Bo przecież jak chcesz coś komuś sprzedać, musisz starać się pomyśleć o jego potrzebach i wyjść im naprzeciw.

Oczywiście równie łatwo można jednak pokazać, że kapitalizm bywa bezduszną niszczarką cnót. Wskazał na to choćby szkocki filozof Alasdair MacIntyre. W jego "Dziedzictwie cnoty" jest napisane wprost: kapitalistyczny kult efektywności obniża popyt na dążenie do doskonałości. I dlatego świat kapitalizmu nigdy nie będzie krainą cnoty. A właśnie krainą sukcesu. Z kolei socjolog Richard Sennett przenosi to wszystko na świat pracy. To właśnie praca jest w kapitalizmie elastyczna. A im bardziej jest elastyczna, tym mniejsza szansa na wykształcenie się u pracujących takich sił charakteru, jak solidarność, wspólnotowość oraz niezależność. Kapitalistyczny pracobiorca jest więc niczym osamotniona żaglówka na wzburzonym morzu. Jej jedyna szansa na przetrwanie to wprawne dopasowanie się do wiatrów i prądów.

Nie wiem, czy państwa postanowienia noworoczne są osobistej, czy zawodowej natury. Robiąc je, warto pamiętać o wszystkich zewnętrznych ograniczeniach, na które natrafi ich realizacja. Ale próbować warto!

@RY1@i02/2013/249/i02.2013.249.000000200.802.jpg@RY2@

Rafał Woś dziennikarz DGP

Rafał Woś

dziennikarz DGP

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.