Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Pani pełnomocnik jako ocieplacz ministra Biernackiego

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Dlaczego kobiety w ciąży potrzebują szczególnego traktowania w przestrzeni publicznej?" - to ważne pytanie. Choć chyba niezbyt trudne. Za moich czasów o rozrodzie i związanymi z nim problemami dzieci uczyły się w podstawówce. Po co nad tym debatować?

Debatę pod takim tytułem kilka dni temu uświetniła jednak swoją obecnością i patronatem pełnomocnik ministra sprawiedliwości do spraw konstytucyjnych praw rodziny. Kiedy powoływano ten urząd trzy miesiące temu, nie chciałam być uszczypliwa, choć przecież gołym okiem widać, że to tylko kolejny symptom choroby naszej władzy - złośliwego namnażania pełnomocników. Gdzie tylko pojawi się problem, tam rząd wytrzaskuje pełnomocnika. Po co? Nikt tego nie wie.

Pani Anna Andrzejewska ma w resorcie zajmować się m.in. analizowaniem przepisów i projektów prawa pod kątem praw rodzin. O jej pomysłach na usprawnienie ściągania alimentów czy skuteczniejszą ochronę przed przemocą domową na razie jednak cicho. Trudno się w sumie dziwić - pani pełnomocnik nie jest prawnikiem. Jest za to trenerem rodzinnym, cokolwiek miałoby to znaczyć.

I rozumiem ten sposób myślenia, że skoro resortem kierują wyłącznie mężczyźni, to pełnomocnik do spraw rodzinnych - w dodatku kobieta - wprowadzi pożądany pierwiastek genderyzmu i uwrażliwienia na sprawy rodzinno-domowe. Rozumiem - ale nie podzielam. Wbrew opiniom środowisk feministycznych nie uważam, by Ministerstwo Sprawiedliwości było przyczółkiem zatwardziałego patriarchatu. Sądzę, że dla krzywdzonych kobiet robi - rękami mężczyzn - wiele dobrego w projektach dotyczących chociażby przestępstw seksualnych.

Jaki w tym udział pani pełnomocnik? Na razie żaden. Co więcej, im częściej będzie ona brać udział w debatach, które nic nie wnoszą, i angażować się w inicjatywy, które kończą się na szczytnych deklaracjach, tym gorzej dla tzw. sprawy kobiecej. Bo ja nie chcę tracić wiary w to, że kobieta w ministerstwie może robić rzeczy mądre i boleśnie konkretne. Nie chcę, by tę wiarę osłabiała kolejna kobieta na stanowisku służącym przede wszystkim do debatowania. Mieliśmy już w tym roku akcję "Orzeł może". Czy potrzebna kolejna - "Kobieta też może"?

@RY1@i02/2013/241/i02.2013.241.18300070b.803.jpg@RY2@

Barbara Kasprzycka kierownik działu prawo

Barbara Kasprzycka

kierownik działu prawo

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.