Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Moralność w brudnopisach

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Rzadko, pisząc o prawie, sięga się po kryteria moralności i demoralizacji. Posłowie PO - Maria Janyska i Adam Szejnfeld - korzystają z nich, uzasadniając projekt zmian w prawie zamówień publicznych (piszemy o nim na str. 1). I chwała im za to. Podkreślają, że demoralizujące jest nagradzanie kontraktami przedsiębiorców, którzy na rympał obchodzą prawo: zatrudniają ludzi na umowy śmieciowe, mimo że wymagają od nich tyle, jakby byli na etacie.

Tyle że mówienie o moralności jest proste, dopóki mówimy o prawie. W końcu w dużym uproszczeniu prawo zaczęło się wtedy, gdy ludzie postanowili zapisać i usankcjonować zasady moralne. Zgrzytu więc tu nie ma.

Jednak ten sam związek trudno znaleźć w przypadku biznesu. Nie sposób udowodnić, że biznes miał, zamierzał mieć czy powinien mieć związek z moralnością. Tak samo jak kiedyś polowanie, działalność gospodarcza jest - lepszą lub gorszą, etyczną lub mniej - strategią przetrwania. Liczą się możliwie duże zyski przy możliwie niskim nakładzie sił. Oczywiście, miło słuchać historii o gołębich sercach właścicieli firm, wzruszam się przy opowieściach o filantropijnej twarzy rekinów finansjery. Ale powiedzmy sobie szczerze: nie wszystkich na to stać. Wielu przedsiębiorców ledwo wiąże dziś koniec z końcem, jadąc na wymuszonych kredytach kupieckich i nadziei, że spowolnienie wreszcie odpuści. I być może wcale nie zatrudnialiby ludzi, gdyby nie mogli tego robić na możliwie luźnych umowach, z możliwie najniższymi obciążeniami związanymi z pracą. Zwłaszcza że koszty uczciwego zatrudnienia pracownika na etacie wcale nie maleją. Do tego dochodzą kolejne - ot, chociażby przymusowa składka na edukację ekologiczną nakładana na producentów wprowadzających na rynek opakowania.

Biznes zacznie zatrudniać na etaty, gdy państwo przestanie go za to karać nadmiernymi kosztami i poluzuje wymogi, jakie się z tym wiążą. Mówmy więc o moralności, zwłaszcza na etapie projektowania prawa. Ale aby osiągnąć cel - skorzystajmy z prostszych ludzkich odruchów. Bo znów okażą się prorocze słowa S.J. Leca: czyste intencje autora znajdziemy tylko w jego... brudnopisach.

@RY1@i02/2013/214/i02.2013.214.183000400.802.jpg@RY2@

Barbara Kasprzycka kierownik działu prawo

Barbara Kasprzycka

kierownik działu prawo

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.