Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Między plażą a drabiną, czyli kiedy i po co pisać nowe ustawy

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 16 minut

Regulacje opracowane na użytek postępowania z seryjnymi zabójcami z powodzeniem mogą być stosowane wobec kibiców i innych "zdziczałych obywateli"

Wydarzenia na plaży w Gdyni z udziałem kibiców Ruchu Chorzów i meksykańskich marynarzy stały się kanwą do ogłoszenia planu kolejnego zaostrzenia prawa. Minister spraw wewnętrznych zadał pytanie: "Jak to się stało, że kibole znaleźli się na plaży, wśród normalnych ludzi?", i stwierdził, komentując zdarzenie, że tu "chodzi o pewien rodzaj zdziczenia obywateli polskich. Musimy ich socjalizować, a jeżeli się nie da, to socjalizować siłą", gdyż "to jest kolejny incydent poświadczający to, że należy separować te środowiska od normalnych obywateli polskich".

Tak oto bójka na plaży stała się zapowiedzią zmian systemowych w sposobie karania "zdziczałych obywateli polskich". Warto zatem pokusić się o sformułowanie propozycji dla Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, jak mogłoby owo socjalizowanie siłą wyglądać. Zdaje się, że nie trzeba wszak szukać daleko, gdyż inny resort, tj. Ministerstwo Sprawiedliwości, opracował już stosowne przepisy, które mogą być przydatne do socjalizowania i separowania "zdziczałych obywateli".

Gotowe rozwiązania

Oto bowiem w skierowanym do Sejmu projekcie rządowym (druk nr 1577) ustawy o postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzających zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób w art. 1 czytamy, iż: "Ustawa reguluje postępowanie wobec osób, które wskutek zaburzeń psychicznych mogą stwarzać zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób i które spełniają łącznie następujące przesłanki: 1) osoby te zostały prawomocnie skazane za przestępstwo popełnione z użyciem przemocy na karę pozbawienia wolności bez warunkowego zawieszenia jej wykonania, 2) w trakcie postępowania wykonawczego stwierdzono u nich zaburzenia psychiczne w postaci upośledzenia umysłowego, zaburzenia osobowości lub zaburzenia preferencji seksualnych, 3) stwierdzone u nich zaburzenia psychiczne mają taki charakter lub nasilenie, że zachodzi co najmniej wysokie prawdopodobieństwo popełnienia czynu zabronionego z użyciem przemocy lub groźbą jej użycia przeciwko życiu, zdrowiu lub wolności seksualnej i obyczajności, zagrożonego karą pozbawienia wolności, której górna granica wynosi co najmniej 10 lat - zwanych dalej osobami stwarzającymi zagrożenie.

Ustawa ta, jak się powszechnie ją komentuje, ma być wymierzona w seryjnych zabójców, którzy po zmianie orzeczonych kar śmierci na kary 25 lat pozbawienia wolności wychodzą dziś na wolność. Jednakże jej analiza wskazuje, że z powodzeniem może zostać zastosowana także do kibiców i innych "zdziczałych obywateli".

Wystarczy bowiem, że dana osoba zostanie prawomocnie skazana za przestępstwo popełnione z użyciem przemocy na karę pozbawienia wolności bez warunkowego zawieszenia jej wykonania. Przemoc nie jest pojęciem zdefiniowanym w kodeksie karnym. Obecnie obowiązujący kodeks wielokrotnie posługuje się nim, uznając, że może ono stanowić nie tylko znamię czynu zabronionego w podstawowej bądź to w kwalifikowanej postaci, ale także może być jednym z warunków przyjęcia powrotu sprawcy do przestępstwa. Znamię przemocy występuje np. w art. 260 k.k. (stosowanie przemocy w celu udaremnienia przeprowadzenia odbywanego zgodnie z prawem zebrania, zgromadzenia lub pochodu albo takiego zebrania, zgromadzenia lub pochodu rozproszenie), w art. 280 par. 1 k.k. (użycia przemocy w celu dokonania kradzieży - "rozbój"), w art. 281 k.k. (użycie przemocy wobec osoby w celu utrzymania się w posiadaniu zabranej rzeczy bezpośrednio po jej kradzieży - "kradzież rozbójnicza"), w art. 282 k.k. (użycie przemocy w celu doprowadzenia innej osoby do rozporządzenia mieniem własnym lub cudzym albo zaprzestania prowadzenia działalności gospodarczej - "wymuszenie rozbójnicze"), w art. 289 par. 3 k.k. (stosowanie przemocy w celu krótkotrwałego zaboru pojazdu mechanicznego).

W piśmiennictwie przyjęto na podstawie dorobku doktryny i orzecznictwa ostatnich lat, że pojęcie przemocy oznacza "każde użycie wobec drugiej osoby siły fizycznej (bez względu na jej natężenie i rozmiar) podjęte w celu zmuszenia jej do określonego zachowania, zaniechania lub znoszenia - zgodnego z wolą sprawcy". Pomimo zatem że w tytule ustawy jest mowa o "życiu, zdrowiu i wolności seksualnej" innych osób, to przymusowo socjalizowani mogą być także np. złodzieje, którzy przemocą dokonali kradzieży i zostali skazani na karę pozbawienia wolności bez warunkowego zawieszenia, czyli sprawcy przestępstw przeciw... mieniu (sic!).

Kolejnym warunkiem umieszczenia takich osób w projektowanym ośrodku terapii zaburzeń psychicznych jest stwierdzenie u nich w trakcie postępowania wykonawczego zaburzeń psychicznych w postaci upośledzenia umysłowego, zaburzenia osobowości lub zaburzenia preferencji seksualnych. O ile dwa z nich są dość precyzyjne, to zaburzenia osobowości już stanowią prawdziwe pole do popisu dla "socjalizowania siłą". Otóż zaburzenia osobowości to stan, w którym "charakterystyka osoby oraz utrwalone wzorce jej przeżywania wewnętrznego i zachowania jako całość wyraźnie odbiegają od zakresu kulturowo oczekiwanego i akceptowanego (tj. od normy) (tak: J.K. Gierowski, B. Grabski, "Zaburzenia osobowości w opiniowaniu sądowym - perspektywa psychiatryczna i psychologiczna", "Psychiatria i Psychologia Sądowa", 2011, nr 3, s. 6). Wśród zaburzeń osobowości (ICD-10) wymienia się m.in. osobowość paranoiczną - do tej kategorii zalicza się m.in. osobowość fanatyczną, pieniaczą, dyssocjalną (tu m.in. osobowość socjopatyczna, asocjalna, eskplozywna i agresywna), osobowość histeryczną, psychoinfatylna, kompulsywną i obsesyjną, lękliwą (unikającą), nieadekwatną, bierną i samoponiżającą się.

Fanatyczny jak kibic

Osobowość fanatyczna świetnie więc pasuje do kibica. Na szczęście nie będą sami, gdyż mogą im towarzyszyć w takim ośrodku np. ludzie z obsesyjno-kompulsywnym zaburzeniem osobowości, których "cechuje dążenie do doskonałości, perfekcjonizm i przesadne przywiązywanie znaczenia do utrzymania porządku. Starają się oni również utrzymać pełną kontrolę nad psychiką i kontaktami międzyludzkimi, skrupulatnie przestrzegając wszystkich zasad i harmonogramów" (T.A. Widiger i A. Frances, "Toward a dimensional model for the personality disorders", Washington 1994, American Psychological Association).

Pomimo tak szerokich możliwości normatywnych szanse na wyleczenie ze "zdziczenia" ("fanatyczności") kibiców są jednak niestety nikłe. "Wobec zaburzeń osobowości nie opracowano dotychczas skutecznych metod leczenia. Nieefektywne okazały się próby leczenia psychofarmakologicznego, za nieskuteczne uznano elektrowstrząsy czy próby leczenia chirurgicznego, równie nisko ocenia się powszechnie wyniki różnego rodzaju psychoterapii" (S. Pużyński, J. Rybakowski i J. Wciórka, "Psychiatria", t. 2, Wrocław 2011).

Któż by się jednak przejmował leczeniem, skoro będzie ustawa, minister wszak nie jest od leczenia, lecz od pisania ustaw, a wiara w postęp i interwencjonizm prawny miarą skuteczności. Przepis jest zaś dobry na wszystko. Skoro mamy w prawie polskim przepisy dotyczące używania... drabiny (dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2009/104/WE z 16 września 2009 r., w której czytamy m.in., że "4.2.1. Drabiny muszą być tak ustawione, aby zapewnić ich stateczność w trakcie używania"; kolejny pkt 4.2.2 stanowi, że "Drabiny przenośne muszą być zabezpieczone przed przesuwaniem, zanim zostaną wykorzystane"), to dlaczego nie wprowadzić przepisów korzystania z plaży? Np. art. 1. "Zakazuje się korzystania z plaży morskiej lub śródlądowej dla kibiców".

I kto by zawracał sobie głowę tym, że nadmiar prawa powoduje zanik szacunku dla niego samego (co Winston Churchill ujął słowami "dziesięć tysięcy regulacji jest w stanie zniszczyć wszelki respekt do niego"), a współczesne społeczeństwo zostało skolonizowane przez przepisy (tak Jürgen Habermas).

Interwencjonizm prawny miarą skuteczności, a przepis jest dobry na wszystko. Kto by tam pamiętał o słowach Winstona Churchilla, iż dziesięć tysięcy regulacji może zniszczyć wszelki respekt dla prawa

@RY1@i02/2013/193/i02.2013.193.07000020a.803.jpg@RY2@

dr Marcin Warchoł adiunkt w Katedrze Postępowania Karnego WPiA Uniwersytetu Warszawskiego

dr Marcin Warchoł

 adiunkt w Katedrze Postępowania Karnego WPiA Uniwersytetu Warszawskiego

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.