Wojewodowie a odpowiedzialność zbiorowa
Sierpień to w polskiej piłce nożnej niezwykle ważny miesiąc. Właśnie teraz trwają kwalifikacje do Ligi Europejskiej, w których nasze drużyny muszą brać udział już od pierwszych rund, bo pod względem sportowym jesteśmy po prostu słabi. Z kolei na krajowym podwórku ruszyły rozgrywki ekstraklasy. Paradoksalnie jednak to nie emocjonujące mecze czy atmosfera gorącej sportowej rywalizacji wywołała w ostatnich dniach najwięcej zamieszania. Powodem okazały się wydarzenia pozaboiskowe. Najpierw skandal wywołali szalikowcy Lecha Poznań, wywieszając podczas meczu z Żalgirisem Wilno transparent "Litewski chamie, klęknij przed polskim panem". W ten sposób skompromitowała się nie tylko poznańska drużyna, która nie odrobiła strat z pierwszego meczu z teoretycznie słabszym od siebie rywalem, lecz także kibice, bo nie zaprezentowali się Europie z klasą.
Jeszcze większe oburzenie podniosło się jednak w reakcji na decyzję wojewody wielkopolskiego, by zamknąć jedną z trybun poznańskiego stadionu miejskiego na czas kolejnego meczu Lecha. To kara za opisane wyżej zachowanie szalikowców. Podobną decyzję w analogicznym czasie podjął wicewojewoda pomorski. Wydał decyzję o zamknięciu części sektorów na nowoczesnym stadionie Euro 2012 w Gdańsku w czasie jednego z meczów miejscowej Lechii jako sankcję za notoryczne odpalanie rac przez przybywających na tej arenie widzów. To nie koniec, bo problemy występują również w mniejszych miastach. W sierpniu zamknięty dla zorganizowanych grup kibiców i fanów drużyn przyjezdnych został stadion Pogoni Szczecin, o czym postanowił wojewoda zachodniopomorski. I znów przyczyną okazały się m.in. nielegalnie odpalane race. Wszystkie te sytuacje wywołały oburzenie w środowiskach kibiców, którzy zwracali uwagę, że zamiast ścigać sprawców naruszeń, wojewodowie wprowadzają odpowiedzialność zbiorową - możliwość uczestnictwa w imprezie sportowej zostaje odebrana wszystkim, nawet kulturalnym kibiciom. Trudno się z tym nie zgodzić. Zamykanie stadionów w Poznaniu czy Gdańsku to pójście na łatwiznę. Naszpikowane nowoczesnym monitoringiem areny wybudowane na Euro 2012 pozwalają zlokalizować szalikowców odpalających race czy naruszających porządek. Taki materiał to z kolei podstawa, by ustalić tożsamość sprawców, ścigać ich, a następnie ukarać. Żeby jednak to osiągnąć, trzeba się trochę napracować. Łatwiej jest więc za karę zamknąć stadion lub jego część dla kibiców, prewencyjnie unikając dalszych problemów. Tyle że na takim działaniu cierpią wszyscy kibice, a nie tylko ci, którzy powinni, bo coś przeskrobali. W XXI wieku zadaniem administracji jest egzekwowanie prawa, a nie szukanie dróg na skróty i uderzanie w niewinnych obywateli. Można powiedzieć: wojewodowie jako przedstawiciele administracji rządowej o tym zapomnieli. Byłoby to jednak zbytnie uproszczenie. Należy bowiem pamiętać, że aby administracja mogła działać sprawiedliwie, a jednocześnie skutecznie, potrzebna jest współpraca ze strony obywateli i prywatnych podmiotów. Trzeba sobie uświadomić, że obydwie strony działają dla dobra wspólnego. Tymczasem skandaliczny transparent na meczu Lecha z Żalgirisem nie spotkał się z reakcją służb porządkowych i wisiał przez dużą część spotkania. Niemocą wykazali się również pracownicy zabezpieczający mecz w Gdańsku. Adam Wysocki, szef działającej na tamtejszym stadionie ochrony, przyznał wprost, że nie zawsze mogą interweniować. "Jesteśmy po to, by dbać o bezpieczeństwo i porządek na stadionie, ale już nie po to, by walczyć z aktami chuligaństwa. Nie mamy do tego narzędzi" - stwierdził na łamach trójmiejskiego dodatku lokalnego do "Gazety Wyborczej".
Dla administracji przykłady takiej postawy nie mogą stanowić alibi, są wręcz potwierdzeniem, że koniecznie trzeba podejmować bardziej drastyczne kroki przeciw chuliganom.
Aby administracja mogła działać sprawiedliwie, potrzebna jest współpraca ze strony obywateli i prywatnych podmiotów
@RY1@i02/2013/161/i02.2013.161.088000200.802.jpg@RY2@
Piotr Pieńkosz dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej
Piotr Pieńkosz
dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu