Urzędy pod specjalnym nadzorem
Instytucji kontrolujących urzędników jest bez liku. W administracji jest nawet w tym zakresie ciężej niż w biznesie. Bo jak już kontrola wejdzie do urzędu, to może siedzieć tam dowolnie długo. Nie ma bowiem ograniczeń czasowych, które chronią firmy. Kontroler nie musi się też przejmować, ile jeszcze zespołów sprawdzających stara się dociec prawidłowości innych kwestii. Żadne przepisy nie zastrzegają, że dwie ekipy nie mogą naraz lustrować jednego biura.
Urząd to miejsce wręcz doskonałe do kontrolowania. Bo nie zmieni niespodziewanie adresu, żeby się schować np. przed inspekcją pracy czy sanitarną, ani nie ucieknie za granicę.
Jak wypada administracja podczas kontroli? Nie najgorzej. Inspektorom pracy jawi się np. jako dobry, przede wszystkim wypłacalny pracodawca. Jednak zdarzają się też niedociągnięcia. Dotyczą choćby bhp przy stanowiskach z komputerami, czasu pracy czy szkoleń.
CBA sięga głębiej, bo przecież jego działalność służy zwalczaniu korupcji. Sprawdza nie tylko administrację rządową, lecz także samorządową. Gdzie znajduje najwięcej nieprawidłowości? Przede wszystkim w terenie, przy postępowaniach o zamówienia publiczne. Przetargi są nierzadko ustawiane. Przynosi to milionowe, a niekiedy idące w miliardy złotych straty.
Ostatnio mamy do czynienia z falą nie tyle zmanipulowanych, ile nieudanych czy może nieudolnych postępowań przy prowadzeniu przetargów na odbiór i zagospodarowanie odpadów komunalnych. Dotkliwie przekonał się o tym wiceprezydent Warszawy, który stracił z tego powodu stanowisko. Gorzej będzie, jeśli w letnie upały nie da się opanować chaosu w tym zakresie. Wówczas odczują to dotkliwie mieszkańcy.
Dlatego marzy mi się, żeby poza różnymi formalnymi kontrolami rozliczać urzędy z tego, jak traktują obywateli. Zarówno tych wydeptujących ścieżki w swoich sprawach, jak i tych, którzy chcą po prostu dobrze funkcjonującego państwa czy gminy.
Jeśli chodzi o administrację samorządową, to namiastkę takiego narzędzia mamy. To referendum gminne. O ile jeszcze parę lat temu odwołanie włodarza tą drogą wydawało się praktycznie niemożliwe, o tyle dzisiaj udaje się to nawet w większych miejscowościach (przykładem jest choćby Elbląg, a wkrótce będzie, być może, Warszawa).
Jednak odwołanie ministra, naczelnika urzędu skarbowego czy powiatowego komendanta policji tylko z tego powodu, że urzędnicy nie wykazują się empatią wobec obywateli, jest mało prawdopodobne. Nie jest też łatwo znaleźć sposób, jak przeprowadzić taką kontrolę. Jednak na pewno warto promować dobre praktyki w urzędach w tym właśnie zakresie.
@RY1@i02/2013/112/i02.2013.112.088000100.802.jpg@RY2@
Zofia Jóźwiak redaktor prowadząca
Zofia Jóźwiak
redaktor prowadząca
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu