Lotnicze słowo honoru
Per aspera ad astra - mówią sobie piloci akrobacyjni, spędzając godziny na ćwiczeniu powietrznych sztuczek. O tym, że tej sentencji nie biorą dosłownie, wiedzą doskonale mieszkańcy, nad których głowami śmiałkowie owi ćwiczą. Bo w lotach akrobacyjnych im niżej przeleci maszyna, tym zabawa większa. Bo ta rośnie wprost proporcjonalnie do ryzyka i adrenaliny. Niestety u mieszkańców również, dlatego apelowali, gdzie się tylko dało (od policji, przez Polską Agencję Żeglugi Powietrznej, Urząd Lotnictwa Cywilnego, Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej, po rzecznika praw obywatelskich), by maksymalnie ograniczyć możliwość wykonywania lotów próbnych i akrobacyjnych nad terenami zabudowanymi.
Okazja do tego znakomita, bo od kilkunastu miesięcy trwają prace nad projektem rozporządzenia w sprawie lotów próbnych i akrobacyjnych oraz pokazów lotniczych. Już sama nazwa wprowadza w błąd, bo projekt reguluje w większości kwestie dotyczące pokazów lotniczych (bardzo szczegółowo), a nad sprawą lotów próbnych i akrobacyjnych projektodawca nie rozwodzi się w detalach (5 paragrafów wobec 40 o pokazach). Oczywiście podczas pokazów popisy pilotów obejrzy więcej osób, niż przez cały rok ogląda treningi. Więc jakikolwiek wypadek może skończyć się śmiercią dziesiątków widzów. Tylko że w pokazach biorą udział najlepsi piloci, a nie ci, co się dopiero kręcenia beczek uczą. Są też obecne wszystkie możliwe służby ratownicze, a loty pokazowe odbywają się pod czujnym okiem wielu kamer (nie tylko telewizyjnych), więc jakiekolwiek złamanie prawa przez pilotów (np. niestosowanie się do minimalnych wysokości) byłoby z łatwością wychwycone.
W czasie treningów nie ma tego wszystkiego, i być nie musi. Zwłaszcza jeśli założymy, że loty próbne i akrobacyjne odbywają się nad terenem niezabudowanym, a piloci nie łamią prawa, by ryzykować życie swoje i ludzi na ziemi. Skończyły się czasy, gdy środowisko pilotów kierowało się kodeksem nieomal rycerskim, a niezabudowanych terenów w rozsądnej odległości od lotnisk też nie ma zbyt wiele.
I choć prawo lotnicze generalnie zabrania lotów próbnych i akrobacyjnych nad osiedlami i innymi skupiskami ludności, to rozporządzenie dopuszcza tworzenie stref, które mogą być usytuowane "nad terenem o najmniejszej zwartości zabudowy". W takiej strefie bez zgody prezesa ULC loty muszą się odbywać nie niżej niż 300 m nad ziemią. Ustanawiając regulacje dla pilotów, nie wolno robić tego kosztem ludzi na ziemi, dlatego projekt przewiduje, by strefy wyznaczono po uzyskaniu zgody miejscowych władz. Jednak jak przypominał DGP, po konsultacjach dodano zapis pozwalający nie wyznaczać strefy wcale, jeśli tylko samoloty nie będą latały niżej niż 500 metrów nad ziemią. A piloci dadzą słowo honoru, że nie będą. I w takim kształcie projekt trafił do uzgodnień.
Panie ministrze Nowak. Proszę przestać montować fotoradary, a ja, tak jak piloci, obiecuję, że nie będę jeździła szybciej niż 60 km/h.
@RY1@i02/2013/028/i02.2013.028.183000800.802.jpg@RY2@
Barbara Kasprzycka, kierownik działu prawo
Barbara Kasprzycka
kierownik działu prawo
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu