Żądza pieniądza, czyli mniejsza o prawo
Inspekcja Transportu Drogowego, która z niewiadomych przyczyn nadal podlega Ministerstwu Transportu, a nie Ministerstwu Finansów, nagminnie poszerza swoje imperium. W dążeniu do ściągania mandatów z fotoradarów, które obok kar z systemu viaTOLL stanowią główny przedmiot jej zainteresowania, zapomina o przepisach określających jej uprawnienia. Od czasu do czasu przypominają jej o tym sądy, które umarzają sprawy o ukaranie właścicieli pojazdów za niewskazanie, kto prowadził uwieczniony przez fotoradar samochód. Dlaczego? Bo w takich sprawach inspekcja nie ma prawa kierować do sądu wniosku o ukaranie. Oczywiście jeden sędzia dopatrzy się tego niuansu, reszta wniosek GITD przyklepie i kierowcę ukarze. Czy jest o co kruszyć kopie, skoro taki sam wniosek o ukaranie "za niewskazanie" złożony przez policję albo straż miejską nie wzbudzałby wątpliwości? Tak, bo jak mówi porzekadło, co wolno wojewodzie...
Jak tak dalej pójdzie, inspektorzy GITD zaczną też odwiedzać kierowców o szóstej rano, żądając billingów potwierdzających rozmowę przez komórkę podczas jazdy. Może też śladem CBA będą podstawiać ponętne autostopowiczki, które łapać będą okazję akurat w miejscu, gdzie nie można się zatrzymywać. Niby dlaczego nie, skoro inne służby mogą?
@RY1@i02/2013/014/i02.2013.014.18300100a.802.jpg@RY2@
Barbara Kasprzycka, kierownik działu prawo
Barbara Kasprzycka
kierownik działu prawo
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu