Dziennik Gazeta Prawana logo

Ekonomia nie radzi sobie z mierzeniem cyfrowego świata

26 czerwca 2018

Opinia

Tuż po wielkiej depresji okazało się, że nie ma właściwych miar do objęcia rozmiaru kryzysu oraz wielkości wzrostu gospodarczego. Dlatego Simon Kuznets, późniejszy noblista, zaproponował w 1934 r., aby bogactwo liczyć w PKB. Nie od razu przekształcił on sposób myślenia XX-wiecznych ekonomistów. Już po konferencji w Bretton Woods PKB stał się ważnym narzędziem w rękach badaczy. Tak naprawdę dopiero w 1990 r. wszystkie ważne instytucje (takie jak Bank Światowy, OECD, MFW) doszły do wniosku, że to idealny wskaźnik. Dziś nie ma analiz, w których brakuje tego podstawowego sposobu mierzenia gospodarek. Rządy, agencje ratingowe, instytucje wypatrują, w jakim tempie rośnie czy spada PKB na kwartał. Badacz brytyjski Angus Maddion przeliczył nawet dane wstecz, aż do 1830 r. Tyle tylko, że w XXI wieku PKB staje się kulą u nogi. Już Kuznets, jego pomysłodawca, ostrzegał przed uznawaniem PKB za miarę bogactwa społeczeństw. Wielu protestowało przeciw stawianiu go na piedestale. Nie dlatego, że nie uwzględnia szarej strefy, szczęścia, ochrony środowiska czy zdrowia, jak chcieliby zwolennicy innych wskaźników, takich jak HDI. Powód jest inny - PKB psuje i wypacza mierzenie wartości w gospodarce cyfrowej.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.