Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Zniewolony umysł, zniewolony konsument

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Cenię Grzegorza Kołodkę, bo przypomina, że ekonomia to nauka dla ludzi, a celem gospodarki nie jest produkcja sama w sobie

Elżbietą Mączyńską

Co czytać?

Zbliża się czas podsumowań 25 lat polskich reform, więc można się zmierzyć się z książką Grzegorza Kołodki "Ćwierćwiecze transformacji". Co ja mówię - książką?! To tomiszcze - 1200 stron.

Kołodko jak zwykle rzuca wyzwanie Balcerowiczowi. Skoro tamten wydał rok temu liczącą tysiąc stron cegłę "Odkrywając wolność", to musiał go przebić.

Rywalizacja obu panów jest legendarna. Kołodko ironicznie zaznacza, że on przynajmniej sam pisze książki, bo "Odkrywając wolność" to zbiór klasycznych tekstów ekonomicznego liberalizmu.

Ale tym razem sam swojej książki nie napisał...

Jednak w większości to teksty autorskie z lat 1989-2014.

We wstępie do "Ćwierćwiecza..." napisano: "Ta książka ma dwóch bohaterów: Grzegorza Kołodkę i polską transformację". Czy to nie jest zbyt pompatyczne?

Kołodko uczestniczył w obradach Okrągłego Stołu, jako jeden z pierwszych polskich ekonomistów mówił o czymś, co w ferworze przemian gospodarczych uleciało: że transformacja bez wartości i bez skierowania na człowieka nie ma sensu. Mnie takie podejście odpowiada, bo uważam, że anomia - upadek spójnego systemu wartości i norm społecznych - to jedna z najważniejszych przyczyn naszych problemów z transformacją. I tego wrażenia, że niby nam się w Polsce od 1989 r. wszystko udało, ale jednocześnie bardzo wielu Polaków tego nie czuje.

Ja mam z Kołodką ten problem, że w roli krytyka polskiej transformacji nie jest zbyt wiarygodny. W końcu był jednym z jej głównych autorów.

Kołodko nie ma się czego wstydzić. Faktem jest, że proponowane przez niego rozwiązania w większości nie doczekały się realizacji, lecz to już kwestia polityki kolejnych rządów. Ja zapamiętałam Kołodkę - zwłaszcza z czasów jego pierwszego wicepremierowania - jako polityka, który próbował mówić o gospodarce innym językiem niż jego wolnorynkowi poprzednicy.

Gdy dziś się czyta sztandarowy program ekonomiczny Kołodki "Strategia dla Polski" z 1994 r., to ma się wrażenie, że równie dobrze mógłby on wyjść spod ręki Balcerowicza. Nacisk został w nim położony na wzrost gospodarczy, aspekty socjalne znajdują się w cieniu.

Trzeba docenić to, że taki dokument w ogóle powstał. To była pierwsza rządowa strategia próbująca wskazać "po co" i "dla kogo" robimy transformację. To z inspiracji Kołodki powołano Radę Strategii Społeczno-Gospodarczej, bo dostrzegał on znaczenie podejścia długookresowego w polityce społeczno-gospodarczej. Teraźniejszość potwierdza jego racje. Bez długookresowych strategii gospodarka dryfuje. W Polsce jest to widoczne w wielu obszarach, a szczególnie kosztownym zaniedbaniem jest brak kompleksowej koncepcji przestrzennego zagospodarowania kraju. Skutkuje to głębokim bałaganem, szpetotą architektoniczną i gospodarczym wykluczeniem niektórych rejonów Polski i ich mieszkańców.

Zostawmy Kołodkę polityka. Czy jako autor jest w stanie zaproponować coś nowego?

Kołodko należy do tych ekonomistów, którzy uwzględniają w swoich ocenach to, jak bardzo złożonym organizmem jest współczesna gospodarka. I że zostawienie jej samej sobie nie może przynieść należytych efektów. Cenię go, bo przeciwstawia się doktrynalizacji w ekonomii i doktrynalnemu zniewalaniu umysłów. Bo przypomina, że ekonomia to nauka o ludziach w procesie gospodarowania i dla ludzi, a celem gospodarki nie jest produkcja sama w sobie, lecz zaspokajanie określonych potrzeb tychże ludzi. Kołodko zwraca też uwagę, że producenci toczą nieprzejednane walki o konsumentów. W tej walce konsument jest najsłabszą stroną: ulega reklamom i innym formom nacisku. Jeżeli więc potrzeby są sztucznie wywoływane, a popyt sztucznie wymuszany, to tak naprawdę mamy do czynienia ze zniewoleniem konsumenta. A nie z wolnością.

"Zniewolony konsument". To byłby świetny tytuł książki.

Jako nawiązanie do "Zniewolonego umysłu" Czesława Miłosza. Tym razem byłaby to książka przedstawiająca realia gospodarki wolnorynkowej. Trzeba by coś takiego napisać.

@RY1@i02/2014/089/i02.2014.089.00000320a.802.jpg@RY2@

materiały prasowe

Elżbieta Mączyńska profesor ekonomii i prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, wykłada w Szkole Głównej Handlowej

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.