Czyj interes najważniejszy
Podatnikom, a zwłaszcza niektórym przedsiębiorcom pomysł Ministerstwa Finansów nie przypadnie do gustu. Jeśli nie płacą podatków, choć powinni, czy składek na ZUS, woleliby, żeby nikt o tym nie wiedział. Ale spójrzmy na to inaczej: po drugiej stronie są kontrahenci i klienci, którzy z takimi firmami robią interesy. A dla nich każdy sygnał, że wiarygodność finansowa partnera stoi pod znakiem zapytania, jest bardzo cenny. Uzasadnione są bowiem obawy, że jeśli np. fiskus nie otrzymuje pieniędzy, to np. dostawca też ich nie zobaczy. Rzecz sprowadza się do pytania, czy ważniejszy jest interes nierzetelnego przedsiębiorcy, czy np. jego uczciwych kooperantów.
Diabeł tkwi w szczegółach. O podatki, np. wysokość należnej kwoty, firmy bardzo często spierają się z urzędem skarbowym. I nierzadko wygrywają. To absolutnie nie są przypadki, które powinny być ujmowane na listach nierzetelnych podatników, obojętnie kto miałby je prowadzić. Widnieć powinny na nich długi przeterminowane i niesporne, wynikające z prawomocnych decyzji lub orzeczeń albo z własnych rozliczeń przedsiębiorcy. Zdarza się też, że ktoś się spóźnia z wpłatą zaliczki czy daniny - ze względu na chwilowe kłopoty z płynnością czy inne przyczyny, bywa że i z powodu gapiostwa. Pytanie, po jakim czasie nieuregulowana wymagalna kwota trafiałaby na listę. Bo to chyba jasne, że nie od razu.
Ale sam pomysł nie jest zły. W końcu jeśli nie płacą ci, którzy powinni, musimy za nich zapłacić wszyscy, choćby w postaci kosztów obsługi większego długu publicznego.
@RY1@i02/2014/053/i02.2014.053.000000200.802.jpg@RY2@
Krzysztof Jedlak kierownik działu Gazeta Prawna
Krzysztof Jedlak
kierownik działu Gazeta Prawna
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu