Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Przyjaciele odchodzą

26 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Pan Cogito szczycił się w młodości bogactwem przyjaciół" - dowiadujemy się z wiersza Herberta. "Wspólne gusta / ideały / bliźniacze charaktery". A dzisiaj co? Przyjaciół pan Cogito ma coraz mniej, to naturalne "prawo obumierania"- ale "nie sarka / nie narzeka / nie wini nikogo". No to ponarzekajmy my.

Im jesteśmy starsi, tym mniej mamy przyjaciół. Żenią się tacy, mężą, dziecią i wsysają ich pieluchy i jasełka. Chcą spotkać się z nami w piątek za dwa tygodnie, ale w czwartek zadzwonią, że boli brzuch (ich, męża albo dzidzię). Inni, nam na złość, przechodzą na ciemną stronę mocy - stają się weganami, liberałami, konserwami; przystają do cyrku. Inni wyjeżdżają; powoli tracą formę cielesną i zmieniają się w kilka ciepłych myśli - aż nie wiadomo, co zrobić, jak jeden z drugim w końcu zadzwoni. Nie byłoby to w zasadzie tragedią, bo przecież jak trafnie zanotował Heraklit, wszystko płynie i już. Niefajne jest to, że w pewnym wieku łatwiej znaleźć truflę w lesie, i to bez specjalnej świni, niż nowego przyjaciela. Dlaczego tak jest? W rzeczywistości rynkowej nauczyliśmy się rozdzielać związki osobiste i relacje społeczno-ekonomiczne. Tymczasem coraz więcej czasu spędzamy w pracy, coraz większy nacisk kładziemy na karierę, coraz mocniej definiuje nas odpowiedź na pytanie: "Czym się zajmujesz zawodowo?". Zjawiamy się w robocie z rana, a wracamy po zachodzie słońca, żeby pójść spać wcześnie, żeby zjawić się w robocie z rana. Nie służy to przyjaźni prawdziwej.

Bo mądry Arystoteles rozróżnia trzy rodzaje przyjaźni: przyjemnościową, użyteczną i właśnie prawdziwą. Niektórych lubimy, bo jest z nimi fajnie na imprezie; nie chcemy babrać się w ich duszach, by pomóc im zwalczać toczące ich demony, i nie będziemy czuwać przy ich szpitalnych łożach. Inni nam się przydają. Bo kogoś znają, bo pomogą nam w projekcie, bo są rzetelni i fajnie wejść z nimi w spółkę, a przy tym da się z nimi wypić piwo. Prawdziwa przyjaźń natomiast, głosi wieść gminna, jest wolna od transakcyjności. Daje przyjemność, ale to nie jest jej głównym celem. Daje korzyści, ale ich nie szuka. Opiera się na wzajemnym docenieniu charakterów i osobowości. Być przyjacielem to dzielić się życiem z kimś innym, pomóc nieść czyjś smutek i dać się ponieść czyjejś radości. Przyjaźń trwa długo; nie zrywa się, gdy znikną nagrody, bo przez dziury i wyboje niesie ją zaufanie.

Ale taka przyjaźń domaga się historii. Musimy się przecież spotkać gdzieś i zrobić razem jakieś coś. Gdzie? No, tylko w pracy. W pracy, która z zasady jest transakcyjna. Zawsze przyjdzie moment, że kolega z działu będzie czegoś od nas chcieć, a szefowa, taka superbabka, będzie myśleć nad tym, jak tu nie dać nam podwyżki- i nie dlatego, że jest wiedźmą, tylko dlatego że tak jej dyktuje funkcja. Ile tak naprawdę jest transakcyjności w pracowych przyjaźniach, wiedzą ci, którzy pracę zmieniali - niech wstanie ten, który po dwóch latach wciąż dzwoni do kumpli z poprzedniej roboty nie dlatego, że ma sprawę, ale żeby się umówić na drinka.

Ponieważ coraz większa część życia się uekonomicznia, nasze przyjaźnie też podporządkowują się temu prawu. Czy ronić łzy nad trudami dorosłych przyjaźni prawdziwych, czy zaakceptować status quo. Może cieszyć się tym, że przy wspólnej pracy nad projektem popatrzymy na siebie znad papierów i uśmiechniemy się w krótkim momencie głębokiego zrozumienia. Może piękne jest to, że ktoś położył nam ciastko na biurku, bo wyglądaliśmy na zmęczonych. Może wystarczy to ciepło w sercu, gdy po spotkaniu w interesach ktoś spojrzy nam w oczy, poklepie po plecach i powie cieplejszym głosem: "Słyszałem o... trzymaj się, dobra?".

Mam nadzieję, że to wystarczy, bo Facebook, proszę państwa, zgodnie z prognozami ma zacząć upadać za jakieś trzy - cztery lata, a wtedy to już naprawdę nie będzie wiadomo, kto jest przyjaciel, a kto wróg. I będziemy wszyscy jako ten cymbał brzmiący.

@RY1@i02/2014/016/i02.2014.016.00000220a.802.jpg@RY2@

WOJTEK GÓRSKI

Karolina Lewestam etyk, Boston University i Uniwersytet Warszawski

Karolina Lewestam

 etyk, Boston University i Uniwersytet Warszawski

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.