Państwowi przedsiębiorcy zarabiają, bo im ufamy
Ci, którzy właśnie oczekują na przesyłkę z sądu, zapewne już wiedzą, że jeśli kurier nie zastanie ich w domu, nie będą się po nią zgłaszali - jak dotychczas - do najbliżej placówki pocztowej, lecz do innych punktów. Pół biedy, jeśli będzie to kiosk za rogiem. Gorzej, jeżeli trzeba się będzie pofatygować do sklepu rybnego, bo również w tego typu obiektach handlowych od 1 stycznia br. czekają awizowane przesyłki sądowe - odkryła Fundacja Lex Nostra. Dzieje się tak dlatego, że Polska Grupa Pocztowa (całkowicie prywatny przedsiębiorca) wygrała przetarg, odbierając Poczcie Polskiej (spółce Skarbu Państwa) dostarczanie przesyłek z sądów i prokuratur, a jednocześnie przedsiębiorca ten nie dysponuje odpowiednią siecią własnych punktów. Dlatego realizując zadanie, musi korzystać z pomocy kioskarzy, sklepikarzy i innych drobnych handlarzy, którzy w imieniu i na zlecenie PGP wydają awizowane listy.
Poczta Polska uważa, że to niepoważne, i dlatego zaskarżyła wyniki przetargu do sądu. I dawno tyle osób - co widać na forach internetowych - nie stawało w obronie Poczty Polskiej. Narzekania na jej działalność zastąpiły pełne obaw głosy, że odbiór sądowych przesyłek z kiosków nie jest bezpieczny, bo czy np. kioskarka potrafi zadbać o ochronę danych osobowych? Poczta Polska mimo wszystkich swoich wad zapewniała infrastrukturę, a przede wszystkim dzięki przysługującemu jej autorytetowi poczucie, że wszystko odbywa się przy odpowiednich zabezpieczeniach i przy udziale wykwalifikowanych pracowników. Źródłem tego przekonania było zaś to, że Poczta Polska jest spółką w całości należącą do Skarbu Państwa.
Reakcja ludzi jest więc mocnym głosem w toczącej się stale dyskusji, czy państwo za pośrednictwem należących do siebie podmiotów powinno być obecne jako aktywny gracz prowadzący działalność gospodarczą. Odpowiedź jest twierdząca. Ludzie chętnie korzystają z produktów i usług oferowanych przez państwowych przedsiębiorców, bo obdarzają je większym zaufaniem niż prywatnych graczy. Żywe jest myślenie, że jeżeli coś ma upaść, to na pewno nie spółka Skarbu Państwa, a prędzej oszuka nas prywaciarz niż przedsiębiorca państwowy. Jest więc zapotrzebowanie na działalność gospodarczą prowadzoną przez państwo, a skoro tak, to budżet powinien z tego korzystać.
@RY1@i02/2014/013/i02.2014.013.18300040e.802.jpg@RY2@
Piotr Pieńkosz dziennikarz działu prawo
Piotr Pieńkosz
dziennikarz działu prawo
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu