Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Zrównoważony rozwój, wersja zakonna

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Kiedy we wczesnym średniowieczu zaczęły powstawać zakony cysterskie, praca stała się pojęciem wzniosłym. Zakonnicy pracowali ciężko i z sukcesem, leniów gonili do roboty kijami. Wstawali w nocy i następnych kilkanaście godzin dzielili między pracę, nabożeństwa, szkolenia i posiłki. Wykuwali gwoździe, robili piły i podkowy, tworzyli warzywniaki i ogrody, zakładali kopalnie soli, srebra i węgla, tkali, rąbali drewno, przepisywali książki starożytnych autorów. Niektórzy pisali własne książki.

Cystersi poradzili sobie z problemem, wydawałoby się nierozwiązywalnym - mnisi mieli przecież żyć w oddaleniu od ludzi, kontemplując Boga, a nie produkując dobra materialne.

Aby utrzymać się przy życiu, zakonnicy potrzebowali murów, sług, pomocników, murarzy, rolników, administratorów i księgowych. Ten mikrokosmos wymagał jedzenia, pieniędzy i organizacji. Co oczywiste, królowie, książęta i hrabiowie zabiegali o przybycie cystersów. Na samym tylko terenie średniowiecznej Polski pracusie zakonnicy założyli 30 hut żelaza (większość). Zawzięli się i dali nam też różne gatunki wina i piwa.

Przykro pomyśleć, że ta recepta na szczęście, powtórzona przez kościołożercę Woltera w zakończeniu "Kandyda", stała się tak przestarzała. Skuteczność w biznesie to dziś obrót papierami dłużnymi, żonglerka derywatami, spłacanie pożyczek krótkoterminowych średniookresowymi strategiami. Bogatsi niż kiedykolwiek jesteśmy na pewno, ale zrównoważonego rozwoju jak szukaliśmy, tak szukamy.

@RY1@i02/2017/169/i02.2017.169.000003300.801.jpg@RY2@

Jan Wróbel

dziennikarz i publicysta

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.