Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

System padł, niech żyje patologia

Ten tekst przeczytasz w 5 minut

M inister Janusz Cieszyński, odpowiedzialny w rządzie za cyfryzację, przekonywał niedawno w wywiadzie dla DGP, że Centralny Rejestr Wyborców jest bezpieczny i nikt niepowołany nie ma do niego wglądu. To w kontekście obaw formułowanych przez opozycję o możliwość fałszowania wyborów. Przekaz Cieszyńskiego był jasny: scyfryzowane dane są bezpieczniejsze niż ich papierowe odpowiedniki.

Uff – odetchną być może czytelnicy, ufając, że stopniowe przechodzenie na e-administrację jest słuszne. I bezpieczne. Ale spokój nie trwa wiecznie. Oto bowiem inny minister – zdrowia – sięga do danych zebranych w systemie jego resortu i podaje do publicznej wiadomości, który lekarz przepisał sobie leki psychotropowe. Czyli de facto ujawnia dane pacjenta. Robi to, by udowodnić swoje racje w sporze z lekarzami broniącymi status quo w sprawie e-recept.

Czy w tej sytuacji cel uświęca środki? Nikt już nie mówi o tym, że patologię na rynku receptomatów trzeba ukrócić, a wypisywanie recept bez konsultacji ucywilizować. Media huczą za to – słusznie – że Niedzielski zagląda w nasze recepty. Takie działanie rujnuje zaufanie nie tylko do szeroko rozumianej cyfryzacji. To dewastuje zaufanie do władz. Niejeden pomyśli: skoro polityk może sprawdzić i ogłosić, jakie biorę leki, to może też podpatrzeć, jakie mam długi, na co choruję, gdzie się stołuję. Adam Niedzielski przekonuje, że prawa nie złamał i niczyjej prywatności nie naruszył. Serio? Mamy przejść do porządku dziennego nad tym, że w nasze recepty, ot tak, można zajrzeć? Zasianie tego rodzaju wątpliwości zaszkodzi słusznej sprawie. Bo czy w tej atmosferze ktoś jeszcze pamięta, od czego to zamieszanie się zaczęło?

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.