Dziennik Gazeta Prawana logo

Jak się kiedyś wzięło, to trzeba będzie oddać

13 września 2018

Robert Gwiazdowski: Przed zadaniem sobie pytania, czy powinniśmy wypłacać emerytury Ukraińcom, zadajmy sobie pytanie, czy dziś bez pieniędzy od tych Ukraińców jesteśmy w stanie utrzymać system emerytalny

Ukraińcom, Turkom, Mołdawianom czy Białorusinom polski ZUS powinien wypłacać emerytury?

A dlaczego miałby nie wypłacać? Jeśli ludzie ci przyjeżdżają do Polski i pracują, to naturalne jest, że polski organ rentowy powinien potem wypłacać świadczenia, tak jak wypłaca Polakom. Oczywiście pół żartem, pół serio warto by zapytać tych Ukraińców, czy wiedzą, na co się piszą i czy mają świadomość, że mogą pieniędzy nie zobaczyć na oczy.

Wiele osób krytykuje umowy podpisywane przez Polskę, przede wszystkim z Ukrainą.

One są podpisywane z oczywistego powodu: potrzebujemy siły roboczej. Nie możemy zamykać się na Ukraińców, Wietnamczyków, Hindusów czy Indonezyjczyków. ZUS zaś potrzebuje pieniędzy ze składek odprowadzanych za pracę obcokrajowców. Jeśli dziś składki ZUS-owskie są odprowadzane od 400 tys. Ukraińców, to przed zadaniem sobie pytania, czy powinniśmy wypłacać emerytury Ukraińcom, zadajmy sobie pytanie, czy dziś bez pieniędzy od tych Ukraińców jesteśmy w stanie utrzymać system emerytalny. Bez wątpienia Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej ma rację, twierdząc, że składki wpływające od obcokrajowców są dziś istotnym zasileniem budżetu Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Bez nich system emerytalny zawaliłby się szybciej. Z nimi – zawali się później, lecz w bardziej spektakularny sposób.

Za dekadę, dwie czy trzy będzie trzeba tym ludziom wypłacić emerytury. Często na niekorzystnych dla Polski warunkach.

Skoro dziś od nich bierzemy, to za X lat należy im za to, co wzięliśmy, zapłacić. Nie widzę w tym nic szokującego. Szokujący, bezsensownie głupi i nadający się jedynie do zaorania jest za to cały system emerytalny, który przewiduje, że z wpłacanych dziś składek finansuje się świadczenia obecnych emerytów, a świadczenia emerytów przyszłych będzie się finansowało ze składek pracujących w przyszłości. Ekonomicznie tego modelu się nie da obronić, skoro już za 30 lat jedna osoba będzie pracowała na trzech emerytów lub rencistów. Każdy powinien pamiętać, że ZUS jest wydmuszką, a FUS świeci pustkami. Wiara w to, że ktoś siedzi i zapisuje na naszym koncie emerytalnym, ile w przyszłości dostaniemy pieniędzy, jest przejawem naiwności. Dostaniemy bowiem tyle, ile będzie. A że będzie mało, to mało dostaniemy.

Resort rodziny przekonuje, że trudno w 2018 r. wyrokować, jak będzie wyglądała sytuacja np. w 2028 r.

Patrz pan, a ja już w 2006 r., gdy byłem przewodniczącym rady nadzorczej ZUS, mówiłem, że jeśli nie przebudujemy gruntownie systemu, czekają nas dwa kryzysy emerytalne: około 2014 r. i po 2025 r. Pierwszy nastąpił, lecz po prostu go wiele osób nie zauważyło, bo rząd Donalda Tuska gwizdnął obywatelom 150 mld zł z OFE. W ten sposób co prawda majątek wyparował, ale wiele osób się nie połapało w tym, że sytuacja była dramatycznie zła. Drugi dostrzeżemy wszyscy, bo już nie ma skąd gwizdnąć. A dostrzeżemy kryzys m.in. dlatego, że wielu Ukraińców, którzy dziś łatają dziury w FUS, wejdzie w wiek emerytalny. I nagle okaże się, że jak się kiedyś wzięło, to teraz trzeba oddać.

Część krytyków uważa, że obcokrajowcy nie powinni mieć w Polsce prawa do emerytury minimalnej.

W świetle zasady równości prawa oraz prawa międzynarodowego jest to koncepcja nie do obrony. Jest ona oczywiście wygodna i najlepiej zdaniem niektórych byłoby od Ukraińców tylko brać, a potem im powiedzieć „do widzenia”. Ale tak się nie da. Natomiast, jeśli trend przyjeżdżania imigrantów zarobkowych do Polski się utrzyma, to doprowadzi on do szybszego rozwalenia obecnego systemu emerytalnego. Ale to nie wina tych ludzi, lecz rządzących, którzy udają, że nie dostrzegają kłopotu, a tak naprawdę się cieszą, że nie będą siedzieli na swych stołkach za 10 czy 20 lat.

Czyli co? Emerytura obywatelska?

Za 20 lat i tak będzie emerytura obywatelska, tylko że nazywać się będzie emeryturą minimalną. Przytłaczająca większość otrzymujących świadczenia będzie je bowiem otrzymała w kwocie minimalnej. Dlatego ja bym to wolał nazwać emeryturą obywatelską, choćby dlatego, że ładniej brzmi.

A mówiąc na poważnie, to oczywiście sposobów na uregulowanie systemu emerytalnego można i należy szukać. Nie upieram się, że musi to być emerytura obywatelska. Ale najważniejsze, by to nie był system, gdzie z wpłacanych dziś pieniędzy pokrywamy zobowiązania obecnych emerytów, a pracujących mamimy zapewnieniami, że przecież wszystko jest księgowane na ich wirtualnych kontach – wirtualnymi pieniędzmi. ©

fot. Wojtek Gorski

Robert Gwiazdowski dr hab. nauk prawnych, adwokat, były przewodniczący rady nadzorczej ZUS

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.