Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Kobiety z dynastii

14 listopada 2019
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

W poszukiwaniu najbardziej wydajnego mechanizmu promującego zajmowanie najwyższych urzędów państwowych przez kobiety warto się przyjrzeć Filipinom. A konkretnie wprowadzonemu tam po upadku dyktatury Ferdinanda Marcosa (1965–1986) ograniczeniu czasu sprawowania władzy przez polityków.

Na ten interesujący trop wpadli ekonomiści Julien Labonne (Uniwersytet Oksfordzki), Pablo Querubin oraz ekonomistka Sahar Parsa (ostatnia dwójka reprezentuje Uniwersytet Nowojorski). Dlaczego właśnie Filipiny? Z dwóch powodów. Po pierwsze, dlatego że jest to kraj o dość wysokim odsetku kobiet wśród parlamentarzystów (ok. 30 proc.). Nie jest to wprawdzie tak wiele, jak u światowych rekordzistek: w Rwandzie (61 proc.), na Kubie czy w Boliwii (po 53 proc.). Ale za to więcej niż np. w Europie (średnia wynosi tutaj ok. 28 proc.). Jest jeszcze drugi powód – na Filipinach widać dość wyraźny i imponujący trend. Jeszcze w połowie lat 80. parlamentarzystek było tylko 9 proc. Podobnie gdy chodzi o odsetek kobiet piastujących stanowiska liderek samorządu lokalnego. A potem bum i kilkukrotny wzrost udziału pań w polityce – do 30 proc. w parlamencie i 21 proc. na poziomie samorządu.

Powiedzieć, że kobiety wzięły władzę w Filipinach po upadku maczystowskiego reżimu prezydenta Marcosa, byłoby zbyt proste. Dlatego ekonomiści proponują przeanalizować mechanizm wpisany do konstytucji Filipin w 1987 r. Filipińczycy zdecydowali wówczas, że wszystkie wybieralne urzędy polityczne w kraju będzie można sprawować przez ograniczoną liczbę kadencji. I nie dotyczyło to bynajmniej jedynie prezydentury. Filipiny wprowadziły tę zasadę również w odniesieniu do parlamentarzystów oraz przedstawicieli władzy lokalnej: burmistrzów, wiceburmistrzów oraz miejskich radnych. Efekt był taki, że do politycznej gry łatwiej mogły wejść osoby spoza skostniałych układów. Jak pokazują Labonne, Querubin i Parsa, najmocniej skorzystały na tym właśnie kobiety. Owszem, nadal są na świecie miejsca, gdzie polityczek jest więcej. Nigdzie jednak ich odsetek wśród klasy politycznej nie rósł tak dynamicznie, jak na Filipinach.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.