Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Ekonomia jednoznacznie za szczepieniami

29 września 2019
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Empirycznie ponad wszelką wątpliwość szczepienia obowiązkowe poprawiają wyniki gospodarcze i społeczne. Korzyści są zarówno bezpośrednie, jak i pośrednie. Mimo że programy szczepień są kosztowne, to jednak bez wątpienia tańsze niż wynoszą koszty hospitalizacji. Nie chodzi jedynie o finansowanie samych procedur medycznych, lecz także o koszt alternatywny: to, czego nie wydamy na hospitalizacje, możemy wydać na coś innego, w szczególności rozwój dziecka. Co więcej, choroba dziecka zmusza często rodziców do pozostania w domu na L4, a przez to pośrednio ogranicza wpływy do budżetu domowego. Te wszystkie korzyści nie dotyczą oczywiście tylko dzieci, ale również (skutecznych) szczepień dla dorosłych.

Fangjun Zhou ze współautorami (Centre for Disease Control and Prevention) pokazał, że społeczne korzyści szczepień dzieci ponad trzykrotnie przewyższają te prywatne. Dlaczego? W żargonie ekonomicznym szczepienia powodują efekty zewnętrzne: przyjmując dawkę szczepionki, pacjent nie tylko chroni siebie, lecz także redukuje ryzyko, że zachorują inni. W takiej sytuacji, gdyby szczepionki były odpłatne, korzystałoby z nich za mało osób, bo koszt jest prywatny (nie tylko płatność, również ból ukłucia igłą), a korzyści indywidualne nie dorównują społecznym. Za mało, czyli gdybyśmy decydowali za całe społeczeństwo, zaszczepilibyśmy więcej osób, niż gdyby samodzielnie decydowano się ponieść koszt szczepienia. Ta obserwacja leży u podstaw powszechności programów szczepień w większości krajów średnio i wysokorozwiniętych – każde dziecko gratisowo otrzymuje odporność na resztę życia. A w krajach o niższym poziomie rozwoju, gdzie oprócz kosztu samej szczepionki i czynności jej wykonania istotną barierą są także koszty dotarcia do lekarza czy pielęgniarki – szuka się rozwiązań jeszcze dalej obniżających koszty szczepień, jak np. mobilne centra ambulatoryjne, które dojeżdżają do pacjentów.

Oczywiście ekonomia nie byłaby sobą, gdyby nie próbowała polemizować z takim prostym ujęciem efektów zewnętrznych szczepień i opartymi na nich politykami publicznymi. Jednym z ciekawszych głosów w tej dyskusji jest model Petera Francisa (z amerykańskiego Center for Naval Analyses). Jeśli wybór dotyczący szczepienia modelować jako statyczny (tak/nie), to szczepi się zbyt mało osób. Ale jeśli modelować tę decyzję jako wybór dynamiczny (kiedy, z uwzględnieniem, że potencjalnie nigdy), to liczba osób, które bez żadnych dodatkowych mechanizmów zdecydują się zaszczepić, odpowiada społecznemu optimum. Nie potrzeba więc ani obowiązku szczepienia, ani dopłat do kosztów szczepionek. W społecznym optimum – co może zaskoczy niektórych – część osób pozostanie niezaszczepiona, bo dla nich indywidualny koszt przekracza korzyści z zaszczepienia, szczególnie gdy i tak ryzyko zachorowania zminimalizowane zostało poprzez wystarczająco wysoki odsetek pozostałych osób, które się zaszczepiły. Tyle że wysoki koszt szczepienia w tym ujęciu to nie antyszczepionkowe widzimisię ani ubóstwo per se – lecz np. zespół innych uwarunkowań zdrowotnych, które czynią sam zabieg szczepienia obiektywnie zbyt ryzykownym.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.