List do prezesa NIK
S zanowny Panie, na wstępie przepraszam, że prezes piszę małą literą, ale przez duże „P” jest w Waszym obozie patriotycznym tylko jeden Prezes. Pan wie który, de facto to od niego zależy, jak długo pozostanie Pan prezesem Najwyższej Izby Kontroli.
Nie było okazji pogratulować Panu powołania na nowe stanowisko, a tu już urlop. Widziałem w telewizji, że pogratulował Panu redaktor Bertold Kittel, więc przyłączam się. Nie zazdroszczę tego zamieszania z kamienicą, ale zazdroszczę umiejętności łatwego nawiązywania relacji interpersonalnych i budowania przyjaźni.
Sam poznałem kilku polskich bohaterów, żołnierzy Armii Krajowej także, ale żaden nie dał mi kamienicy, co nie znaczy, że znajomości te nie były dla mnie cenne. Były bezcenne i cieszę się, że mogłem im podziękować za walkę o niepodległą Polskę. W sumie to więcej niż jakaś tam nieruchomość. Nieruchomości, jak wiadomo, szczęścia nie dają, choć warto je mieć. Przy okazji spytam, co z tym domem pielgrzyma i funduszami unijnymi na inwestycję w otwarcie centrum hotelowo-szkoleniowego?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.